Szkielet, oznaczony przez badaczy jako "Skeleton 150" (czyli "Szkielet 150"), znaleziono pod kaplicą na terenie zamku Stirling. Analiza wykazała, że większość uszkodzeń kości powstała w momencie śmierci (urazy okołozgonowe), a nie już po pochówku. Badacze podkreślają, że takiego zestawu obrażeń nie da się łatwo wytłumaczyć późniejszymi zniszczeniami, np. wpływem pogody czy działalnością zwierząt.
Niezwykłe odkrycie w Szkocji. Zginął od pocisku z trebusza. "Skeleton 150": ponad 160 złamań i zgnieciona czaszka
Jo Buckberry z Uniwersytetu w Bradford, kierująca Ośrodkiem Badawczym Antropologii Biologicznej (BARC), oceniła, że mężczyzna ten miał ok. 165 cm wzrostu i zmarł w wieku 22–34 lat. W opisie wyników wskazano, że w obrębie czaszki odnotowano 61 pęknięć, a oprócz tego liczne urazy żeber i obręczy barkowej.
Jak podaje "Gizmodo", do rozpoznania charakteru obrażeń wykorzystano m.in. obrazowanie 3D metodą mikrotomografii komputerowej (micro-CT), klasyczne zdjęcia RTG oraz analizę mikroskopową. Buckberry zwracała uwagę, że przy urazach okołozgonowych linie pęknięć potrafią do siebie pasować bardzo precyzyjnie, jak elementy układanki, co odróżnia je od zniszczeń pośmiertnych.
Jeden punkt uderzenia i siła tępego urazu
Wzór pęknięć - jak wskazuje "Gizmodo" - miał koncentrować się przede wszystkim w okolicy prawego barku i tylnej części czaszki, gdzie widoczna była największa fragmentacja kości. Wśród opisanych urazów znalazło się także ok. 60 pęknięć żeber.
Buckberry oceniła, że zestaw obrażeń odpowiada jednemu, gwałtownemu uderzeniu o dużej prędkości. W porównaniu z danymi z przypadków kryminalistycznych badaczka wskazywała na scenariusz, w którym poszkodowany mógł w chwili uderzenia mieć przedramiona ugięte przed tułowiem, a ciężar ciała opierać na nogach i stopach.
Trebusz "War Wolf" ("Wilk Wojenny") i oblężenie zamku Stirling
Odkrycie powiązano z realiami średniowiecznego oblężenia zamku Stirling podczas I wojny o niepodległość Szkocji.
W tekście "Gizmodo" przywołano też słynny trebusz "War Wolf" ("Wilk Wojenny"), którego budowę w 1304 r. przypisuje się królowi Edwardowi I. Według relacji historycznych machina miała mieć wyjątkowo dużą siłę rażenia, a sama technologia trebuszu pozwalała przerzucać głazy ważące ponad 100 kg na znaczną odległość.
Badacze zwracają uwagę, że choć użycie machin oblężniczych jest dobrze udokumentowane, to w materiale kostnym rzadko udaje się uchwycić tak jednoznaczny ślad ich działania. Buckberry zaznaczyła jednak, że ograniczona liczba porównywalnych przypadków pozostawia miejsce na ostrożność i wymaga dalszych analiz podobnych urazów tępych w kontekście średniowiecznych obrażeń bojowych.
Do sprawy odniósł się także osteolog sądowy Lukas Waltenberger z Uniwersytetu Wileńskiego cytowany przez "Science", który nie uczestniczył w badaniach Buckberry. - To wygląda na uderzenie o dużej prędkości i ogromnej sile w bardzo krótkim czasie; w szkieletach z dawnych epok rzadko widzi się coś takiego - powiedział.