Najważniejsze informacje
- Sąd Rejonowy Katowice-Zachód wymierzył 40-latkowi karę łączną czterech lat więzienia.
- Mężczyzna odczepił ostatni wagon pociągu towarowego i zostawił go na torach na linii nr 141.
- Oprócz tego usłyszał zarzuty kradzieży z włamaniem, a straty oszacowano na ponad 45 tys. zł.
Według PAP wyrok zapadł na początku sierpnia w Sądzie Rejonowym Katowice-Zachód. 40-latek usłyszał karę za sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu kolejowym oraz za kradzieże z włamaniem. Sąd zobowiązał go też do naprawienia szkód w całości.
Sprawa dotyczy zdarzeń z ubiegłego roku na remontowanym torowisku w rejonie ul. Hetmańskiej w Katowicach. We wrześniu doszło tam do włamania do skrzynki z oprzyrządowaniem wieży obserwacyjnej wideo, z której zniknęły elementy zasilające monitoring. Później śledczy połączyli ten wątek z kolejnymi incydentami.
WIDEOMogli zarobić miliony. To sprowadzali z Hiszpanii
W ciągu następnych kilkudziesięciu godzin na trasie kolejowej nr 141, na odcinku Katowice Ligota - posterunek odgałęźny Panewniki, ktoś odczepił ostatni wagon pociągu towarowego i zostawił go na szlaku. Sprawca zdjął też z wagonu tabliczkę oznaczającą koniec pociągu i przeniósł ją na przedostatni wagon.
W listopadzie doszło do kolejnych włamań do skrzynek zasilających kamery monitoringu kolejowego przy ul. 73 Pułku Piechoty oraz przy ul. Rolnej. Z tych miejsc zniknęły akumulatory i zasilacze. Prokuratura uznała, że wszystkie te czyny tworzyły jeden ciąg zdarzeń, który narażał bezpieczeństwo ruchu kolejowego.
Monitoring, przyznanie się i motyw
Kluczowe dla śledczych okazały się nagrania z monitoringu, które pozwoliły połączyć poszczególne zdarzenia i wskazać ich sprawcę. 40-latek nie próbował zaprzeczać ustaleniom — w trakcie śledztwa przyznał się do wszystkich zarzucanych mu czynów.
Z naszej perspektywy oczywiście na pierwszy plan wysuwała się kwestia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu kolejowym - powiedział PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej w Katowicach Aleksander Duda.
Jak dodał, podejrzany tłumaczył podczas przesłuchań, że działał z chęci zysku i liczył, że w wagonie znajdzie coś, co będzie mógł sprzedać. W śledztwie i podczas procesu 40-latek pozostawał w areszcie.