Odkrycie w rurze odpływowej. "Zostały bez matki"
Straż Miejska w Gdańsku podzieliła się na swoim oficjalnym profilu na Facebooku poruszającą relacją z nietypowych, weekendowych interwencji. Jak podsumowali sami funkcjonariusze z Referatu Ekologicznego: "W jeden dzień uratowali kilka małych istnień".
Pierwsza z opisywanych przez gdańską Straż Miejską akcji rozegrała się w miniony weekend i dotyczyła wiewiórki. Jak czytamy na profilu na Facebooku, "W sobotni poranek na tyłach budynku przy jednej z kamienic przy ul. Uphagena kobieta w trakcie spaceru znalazła maleńką, bezbronną wiewiórkę, którą zaczęły atakować ptaki". Dzięki natychmiastowej reakcji spacerowiczki, która osłoniła zwierzę, oraz wezwaniu odpowiednich służb, ranny maluch szybko trafił pod fachową opiekę weterynarzy z lecznicy przy ulicy Kartuskiej.
Niewiele później ci sami strażnicy musieli zmierzyć się z kolejnym wyzwaniem. "Kilka godzin później pojawiło się kolejne dramatyczne zgłoszenie. Z rury odpływowej przy ul. Romera wydobyto cztery małe kaczuszki, które zostały bez matki i pływały samotnie po zbiorniku, narażone na ataki ptaków". Osamotnione i narażone na niebezpieczeństwo ptaki wymagały błyskawicznego odłowienia i znalezienia bezpieczniejszego schronienia.
Druga interwencja również zakończyła się pełnym sukcesem. Strażnicy przetransportowali kaczuszki do innego zbiornika wodnego. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności dorosła kaczka przebywająca w nowym miejscu zaakceptowała osierocone ptaki i w naturalny sposób stała się ich przybraną matką, co pozwoliło kaczątkom na powrót na łono natury.
Obie sytuacje udowadniają, jak ważna jest rola wyspecjalizowanych jednostek w dużym mieście oraz jak ogromne znaczenie ma postawa samych mieszkańców. Odnosząc się do zachowania osób zgłaszających, gdańska straż podkreśla: "Czasem jeden dzień potrafi przypomnieć nam, jak kruche jest życie dzikich zwierząt oraz jak ogromne znaczenie ma empatia i szybka reakcja ludzi, którzy nie przechodzą obojętnie obok takich sytuacji."
Publikacja gdańskich służb to nie tylko raport z dyżuru, ale również ważny przekaz społeczny. Autorzy wpisu postanowili zakończyć swoją relację wyraźnym apelem o szacunek do natury i zwracanie uwagi na otoczenie. "No cóż, takie historie przypominają, że dobro wraca, a każde życie, nawet najmniejsze, zasługuje na ochronę."