W miejscowości Wójcin doszło do dramatycznego wypadku. Na miejscu świadkowie próbowali ratować dwoje dzieci, prowadząc reanimację jeszcze przed przyjazdem zespołów ratownictwa. Mimo podjętych działań dzieci nie udało się uratować.
Wstępne ustalenia łódzkiej policji wskazują, że do zderzenia doszło, gdy kierowca Peugeota jechał DK74 od Piotrkowa w stronę Kielc. Z nieustalonych dotąd przyczyn auto zjechało na przeciwległy pas i uderzyło czołowo w Toyotę, a następnie w Nissana.
Kierowca Peugeota, jadąc drogą krajową 74 od Piotrkowa w kierunku Kielc, zjechał z nieustalonych przyczyn na przeciwny pas ruchu i zderzył się czołowo z Toyotą, a później uderzył w Nissana. Dwoje jadących Peugeotem dzieci w wieku 9 i 11 lat zmarło na miejscu wypadku - mówił "Fakt" mł. asp. Mateusz Piliński z łódzkiej policji.
Funkcjonariusze zapowiadają dalsze czynności. Policja podkreśla, że szczegóły ma przedstawić prokuratura po wykonaniu niezbędnych ustaleń. Nieoficjalnie ustalono, że osoby jadące autem nie pochodziły z okolicy i wracały z wypoczynku nad morzem - dodaje dziennik.
"Fakt" przytacza też relacje internautów, którzy mieli być świadkami wypadku. "Nas wyprzedzał minutę wcześniej. Mijaliśmy ich, jak już było po wszystkim, szkoda dzieci"; "Na tej drodze wszyscy wiecznie się spieszą, tu było tak samo"; "Te dzieci też wracały znad morza. Niestety, widziałem to na własne oczy..."