Odnaleźli ją po 32 latach. Zaskakujące rozwiązanie sprawy
Był 15 maja 1994 roku, gdy 13‑letnia Christina Marie Plante wyszła z domu w Star Valley w Arizonie. Nigdy nie wróciła. Jej zaginięcie poruszyło całe Stany Zjednoczone. Po 32 latach śledczy ogłosili, że znaleziono ją żywą. Aktualnie ma 44 lata. Cała sprawa ma zaskakujący finał.
15 maja 1994 roku Christina miała wyjść do konia w stajni, ale nigdy tam nie dotarła. Miała na sobie białą koszulkę, krótkie szorty i czarne tenisówki. Jej nagłe zniknięcie natychmiast uruchomiło poszukiwania w Star Valley – małym, górskim miasteczku w Arizonie.
W akcję włączyła się lokalna policja, sąsiedzi, wolontariusze i rodzina. Zdjęcia Christiny oraz informacje o zaginięciu trafiły na plakaty rozwieszone w całym kraju, a jej nazwisko znalazło się w ogólnokrajowej bazie dzieci zaginionych.
Przez kolejne lata brakowało jakichkolwiek konkretnych tropów. Techniki dochodzeniowe z lat 90. były ograniczone – brakowało zarówno możliwości analiz DNA, jak i cyfrowych baz danych, które dziś pozwalają łączyć informacje w sposób niemożliwy trzy dekady temu.
Policja okresowo przeglądała materiały, ale bez efektu. Rodzina żyła w niepewności, a historia Christiny stawała się legendą tragicznych zaginięć młodych osób w USA. Sprawa pozostawała nierozwiązana — aż do teraz. Z komunikatu policji z Gila County Sheriff’s Office wynika, że śledczy ponownie przeanalizowali okoliczności zaginięcia.
Z sukcesem. Przełom nastąpił dzięki utworzeniu jednostki ds. nierozwiązanych zaginięć. Funkcjonariusze wykorzystali nowoczesne metody analityczne i kryminalistyczne, które pozwoliły przeanalizować stare akta w nowym świetle. Skupiono się na tropach, które wcześniej zostały pominięte.
Dzięki tym działaniom śledczym udało się potwierdzić tożsamość Christiny Marie Plante i ogłosić, że jej zaginięcie ma szczęśliwy finał. Została odnaleziona żywa i obecnie ma 44 lata. Nie ujawniono, gdzie przebywała ani jak wyglądało jej życie, by chronić jej prywatność. Wiadomo, że posługiwała się innym nazwiskiem.
To było dawno, to było stare życie — mówiła sama zainteresowana w oświadczeniu dla Gila County Sheriff’s Office.
Christina Marie Plante nie została porwana. "Uciekła"
Po odnalezieniu Christiny Marie Plante śledczy wyjaśnili okoliczności jej zaginięcia. Kapitan Jamie Garrett potwierdził, że nie była zadowolona z miejsca, w którym mieszkała i dobrowolnie opuściła dom. Policja tym samym rozwiała spekulacje o porwaniu.
Chyba nie była zadowolona z miejsca, w którym mieszkała, ani z osób, z którymi wtedy mieszkała, więc uciekła… Byłem w osłupieniu. Pomyślałem: "O mój Boże, ona po prostu uciekła". Powiedziałem jej: "Wiesz, myśleliśmy, że ktoś cię porwał. Uznawaliśmy to za przestępstwo" — opisywał w wywiadzie dla telewizji NewsNation.