Z dna wydobyto ciało mężczyzny. Nie wiadomo, czy to poszukiwany 18-latek
Podczas akcji poszukiwawczej na jeziorze Juksty na Mazurach służby odnalazły i wydobyły na powierzchnię ciało mężczyzny. Policja podaje, że tożsamość nie została jeszcze potwierdzona, dlatego nie przesądza, czy chodzi o poszukiwanego 18-latka, który wpadł do wody po wywrotce roweru wodnego.
We wtorek 19 maja od rana na jeziorze Juksty w okolicach Śniadowa trwały poszukiwania 18-latka, który zniknął pod wodą po tym, jak wywrócił się rower wodny. Po południu miejscowa policja poinformowała, że z dna jeziora wydobyto ciało mężczyzny.
Z dna jeziora zostało podjęte ciało mężczyzny. Nie został jeszcze zidentyfikowany, czekamy, aż dojedzie rodzina - przekazał TVP Info asp. Rafał Syczew z mrągowskiej policji.
Ciało znalezione na głębokości 24 metrów
Oficer prasowy straży pożarnej z Mrągowa poinformował, że w działaniach brały udział m.in. wyspecjalizowane zespoły nurków.
Nurkowie znaleźli ciało na głębokości 24 m, około stu metrów od brzegu, w miejscu wskazanym przez sonar - powiedział kpt. Marcin Kordek, oficer prasowy straży pożarnej z Mrągowa.
Policja podkreśla, że do czasu potwierdzenia tożsamości nie informuje, czy wydobyte ciało należy do poszukiwanego 18-latka.
Jak doszło do wywrotki roweru wodnego?
Jak przekazywała wcześniej policja, rano na rowerze wodnym pływały cztery osoby w wieku 18-19 lat. Do wypadku doszło w trakcie przesiadania się, gdy młodzi ludzie zamieniali się miejscami.
Z ustaleń służb wynika, że dwóm osobom udało się dopłynąć do brzegu.
Jedna osoba trzymała się roweru wodnego i została podjęta z wody przez strażaków.
Czwarty uczestnik zdarzenia, 18-letni mężczyzna, nie dopłynął do brzegu. Służby z kilku miast i działania pod nadzorem prokuratury.
W poszukiwaniach na jeziorze uczestniczyli m.in. strażacy z Mrągowa, Giżycka i Olsztyna. Wykorzystywano specjalistyczny sprzęt, w tym sonary i drony.
Asp. Syczew przekazał także, że cała czwórka to tegoroczni maturzyści, mieszkańcy woj. mazowieckiego, którzy przyjechali wypocząć na Mazurach. Okoliczności i przyczyny zdarzenia będą wyjaśniali policjanci pod nadzorem prokuratury.