Odprawi pogrzeb w "Barwach szczęścia". To uważa o mistrzach ceremonii po 65. roku życia
Ostatnio zrobiło się głośno o mistrzach ceremonii pogrzebowej za sprawą 65-letniego Pawła Pochwały, dziennikarza znanego z TVP, który został członkiem Polskiej Izby Branży Pogrzebowej. Serwis o2.pl zapytał znaną mistrzynię ceremonii o to, czy znana twarz nie będzie dla nich groźną konkurencją. Aneta Dobroch, która pojawia się także w polskich serialach przy okazji wątku z pogrzebami, udzieliła nam zaskakującego wywiadu.
Aneta Dobroch to mistrzyni ceremonii pogrzebowej z niemal dziewięcioletnim doświadczeniem. Poprowadziła kilka tysięcy ceremonii świeckich oraz łączonych - w koncelebrze z osobą duchowną, najczęściej księdzem lub pastorem. Pracuje na terenie całego kraju, rocznie pokonując ponad 100 tysięcy kilometrów. Jej praca to nie zawód – to misja. Słynie także z czerwonych szpilek, które stały się inspiracją do spersonalizowanej urny w kształcie buta na obcasie.
Maciej Gąsiorowski, dziennikarz o2: Kim jest mistrzyni ceremonii pogrzebowej w XXI wieku?
Aneta Dobroch: To ktoś, kto bierze odpowiedzialność za ostatnie pożegnanie drugiego człowieka. Za emocje, za ciszę, za słowa – a czasem za ich brak. To zawód wymagający ogromnej empatii, odporności psychicznej i serca oraz niesamowitej determinacji i siły fizycznej. Dla mnie to służba ludziom w jednym z najtrudniejszych momentów ich życia.
Prowadzi Pani ceremonie na terenie całej Polski. Jak wygląda ta praca od kulis?
Bardzo intensywnie. Dziennie potrafię przejechać ponad 1000 kilometrów, rocznie ponad 100 tysięcy. Nocami pisze teksty, w ciągu dnia prowadzę wywiady z rodzinami, przygotowuję utwory muzyczne, scenariusz, projekcje oraz filmy na uroczystości pogrzebowe. To jest ciężka i odpowiedzialna praca. Tej uroczystości nie da się powtórzyć. Nie ma znaczenia, czy to duże miasto, czy mała miejscowość – wszędzie rodziny zasługują na najwyższy poziom. Pracuję kompleksowo, z nowoczesnym sprzętem, współpracuję z najlepszymi muzykami, wokalistami i operatorami. Każda ceremonia jest inna, każda jest "szyta na miarę".
Poruszający moment na pogrzebie. Setki balonów wypuszczone w niebo
Zanim trafiła Pani do tej branży, pracowała Pani w dużych firmach. Czy to doświadczenie było pomocne?
Ogromnie. Przez całe życie zawodowe byłam w bezpośrednim kontakcie z ludźmi. To nauczyło mnie uważności, komunikacji, odpowiedzialności. W tym zawodzie nie da się "odegrać roli" – tu trzeba być prawdziwym w ,,teatrze życia i śmierci".
Zaczęła Pani zawód mistrza ceremonii w wieku 41 lat. To nietypowe?
Uważam, że to był idealny moment. Wiek, który budzi zaufanie, ale nie jest jeszcze wiekiem podeszłym. Mam jasno sprecyzowane zdanie: ten zawód najlepiej wykonywać maksymalnie do około 60. roku życia – oczywiście nie dotyczy to osób, które są w branży od lat, są rozpoznawalne i mają ugruntowaną pozycję. Ich zweryfikuje czas.
A co z osobami, które chcą zacząć bardzo późno, np. w wieku 65 lat, tak jak ostatnio Paweł Pochwała?
Zdecydowanie za późno. Bez względu na wszystko. To nie jest wiek, żeby "podbijać rynek", który jest dziś przesycony. Nawet Warszawa – a może szczególnie Warszawa – to miejsce, gdzie młodszy, dynamiczny wizerunek i odmienność ma ogromne znaczenie. To zawód, w którym firmuje się sobą i swoim wyglądem. Wiek, o którym Pan mówi, to ewentualnie pomysł na dorobek dla emeryta, ale nie jest to wiek , na który ,,można liczyć", ponieważ nie czarujmy się- ,,pesel" niesie ze sobą również jego odczuwalne konsekwencje…
Mówi Pani otwarcie o konkurencji. To rzadkie w tej branży.
Bo zdrowa konkurencja to piękna rzecz. Motywuje, podnosi poziom, uczy pokory. Ale są granice – przede wszystkim etyczne, ale tez wiekowe – których nie da się przeskoczyć, jeśli chce się być wiarygodnym i autentycznym i ,,na czasie". Rynek sam zweryfikuje, bo to klient jest decydentem.
Pojawia się Pani także na ekranie. To ciekawy wątek.
Tak, miałam przyjemność zagrać w serialu "Minuta ciszy" u boku Roberta Więckiewicza. A już 11 lutego 2026 roku (środa godz. 20.00 przyp. red.) zostanie wyemitowany premierowy odcinek serialu "Barwy szczęścia" z moim udziałem. Będzie to 3314. odcinek, w którym po raz kolejny wcielę się w rolę serialowej mistrzyni ceremonii. Serdecznie zapraszam przed telewizory. Często występuję w różnych programach telewizyjnych, udzielam wywiadów, obecnie poważna stacja nagrywa reportaż z moim udziałem, poza tym udzielałam mnóstwo wywiadów dla największych portali internetowych oraz magazynów prasowych. Nie ukrywam,że lubię to robić, ale to też zajmuje czas i na swój sposób męczy ta "funeralna popularność".
Co jest Pani największą pasją?
Praca. Naprawdę. Kocham to, co robię. Oczywiście – poza rodziną – to największa miłość mojego życia. Towarzyszenie ludziom w pożegnaniu ich bliskich to ogromny przywilej i odpowiedzialność. Poza tym jestem osoba niezwykle aktywną fizycznie- narty, snowboard, góry, żagle i przede wszystkim podróże.
Ma Pani swoje motto.
Tak. "Do końca świata i jeden dzień dłużej". Bo jeśli już coś robić, to całym sercem.
Przypomnijmy, że zawód mistrza ceremonii pogrzebowej w Polsce staje się coraz bardziej popularny. Obecnie w tej branży pracuje około 100 takich osób. Prowadzą oni głównie pogrzeby o charakterze świeckim. Tych rocznie jest około 25 tysięcy, co stanowi około 5 procent wszystkich uroczystości pogrzebowych. Koszt prowadzenia takiego pogrzebu jest podobny do ceny ceremonii kościelnej i wynosi ok. 1000 złotych.