Olbrzym na Bałtyku w Niemczech. Małe szanse na ratunek
Wieloryb wciąż tkwi na mieliźnie Morza Bałtyckiego w Niemczech. Biolog morski ocenia, że szanse na ratunek są bardzo nikłe. Pozycja wieloryba w wodzie ma być bardzo niekorzystna.
Od kilku dni trwa dramatyczna walka o uratowanie wieloryba, który utknął w mieliźnie Morza Bałtyckiego po niemieckiej stronie. Wiadomo, że może mieć nawet 15 metrów i wagę ok. 40 ton. Ten gatunek występuje zwykle w wodach oceanu. Nie wiadomo, co sprawiło, że znalazł się w płytkim Morzu Bałtyckim.
Niemieckie służby próbowały dwukrotnie wydobyć humbaka, ale nie udało się. Na czwartek ściągnięto ciężki sprzęt, który ma pogłębić dno, co sprawi, że ssak popłynie dalej. Według niemieckich mediów, po kilku dniach walki o uwolnienie, zwierzę nie wydaje już tak głośnych dźwięków, co może świadczyć o wyczerpaniu.
Szanse na ratunek są bardzo, bardzo, bardzo, bardzo nikłe - ocenia biolog morski Robert Marc Lehmann w rozmowie z "Bildem" i twierdzi, że wynoszą one 0,1 proc.
Jego zdaniem, duży problem stanowi niskie zasolenie Morza Bałtyckiego. Woda wnika do ich skóry i komórek, co sprawi, że będzie ona pękać. To doprowadzi do infekcji grzybiczych i bakteryjnych. Lehmann nurkował w Bałtyku i zbliżył się do wieloryba.
- Zrobił dobre wrażenie. Wiedział, że płynę w jego kierunku i natychmiast zaczął wydawać odgłosy. Im byłem bliżej, tym stawał się bardziej niepewny. Klepnąłem go, a on zareagował - mówi "Bildowi".
Biolog zdradził, że zwierzę miało otwarte oczy, ale wyczuwał duży strach. Dodatkowo pozycja wieloryba jest niekorzystna, bo głowa znajduje się na płytkiej wodzie, a ogon w głębokiej.
Jeśli uda się pogłębić dno, wielorybowi będą towarzyszyć łodzie. Specjaliści odprowadzą go, by zapobiec jego dezorientacji. Pomogą mu też dopłynąć do Morza Północnego, a następnie do Oceanu Atlantyckiego.
Sukces akcji ratunkowej będzie zależał od tego, czy wieloryb będzie zdrowy i będzie żerował. Obecnie nie je, więc w pewnym momencie całkowicie się odwodni, osłabnie i zrezygnuje - kończy Lehmann.