Bezdomny Polak podpalił kościół. Jest reakcja księdza
W Austrii zapadł wyrok w sprawie pożaru w parafialnym kościele w Bruck an der Leitha, który spowodował bezdomny Polak. W trakcie rozprawy duchowny wykonał wobec oskarżonego gest przebaczenia, podchodząc do ławy oskarżonych.
Najważniejsze informacje
- 52-letni bezdomny Polak wzniecił ogień w kościele, używając m.in. książek modlitewnych i świec.
- Straty w świątyni oszacowano na 230 tys. euro (blisko milion zł) a sprawę rozpatrywał sąd w Korneuburgu.
- Mężczyzna przyjął karę 3,5 roku więzienia oraz skierowanie do terapeutycznego ośrodka.
Wszystko wydarzyło się 7 lutego 2026 r. w parafialnym kościele w Bruck an der Leitha w Austrii. Jak opisuje portal krone.at, 52-letni bezdomny Polak miał sięgnąć po materiały dostępne w świątyni i wykorzystać je do rozpalenia pożaru.
Według relacji z procesu, na nagraniach wideo widać mężczyznę, który bierze Biblię oraz inne księgi, a następnie wrzuca je do płonących świec modlitewnych. Prokuratorka opisała również kolejne działania oskarżonego. Miał on przewrócić świecznik oraz rozlać olej do świec, co spowodowało, że ogień stał się większy i bardziej intensywny.
Na miejscu zareagowali przypadkowi przechodnie, którzy zauważyli mężczyznę. Razem z proboszczem próbowali gasić płomienie gaśnicą, ale początkowo nie przyniosło to efektu i konieczna była interwencja straży pożarnej.
WIDEODo Portu Polska z prędkością 350 km/h. Chińczycy już mają taką kolej
Szkody w kościele wyceniono na 230 tys. euro. Przed sądem oskarżony tłumaczył swój czyn jednym zdaniem: - Było mi zimno - mówił. Sędzia Manfred Hohenecker pytał go również o motywację, a mężczyzna przekonywał: - Szukałem pomocy. I ciepła - relacjonuje portal.
Biegły sądowy Peter Hofmann zwracał uwagę na kontekst życia osób w kryzysie bezdomności.
Kościoły są w środowisku bezdomnych popularnymi miejscami pobytu. Często są tam pomocni ludzie albo ksiądz, który da kilka euro - mówił. Jednocześnie podważał wersję, że chodziło wyłącznie o ogrzanie się: - Można ogrzać się przy ogniu, ale nie tak, żeby spłonął kościół - ocenił.
Gest księdza ws. Polaka
Podczas rozprawy sądowej podkreślono, że oskarżony był raczej cichy i małomówny. Jednak jego zachowanie zmieniło się, gdy dostał możliwość, aby przeprosić proboszcza. Duchowny podszedł do niego, podał rękę i powiedział: "Wszystkiego dobrego. Niech Bóg pana błogosławi". Według relacji to spotkanie wyraźnie uspokoiło mężczyznę.
Ostatecznie 52-latek zgodził się na karę 3,5 roku więzienia oraz pobyt w centrum terapeutycznym. Sędzia zapytał, czy chce odbywać karę w Austrii czy w Polsce. Oskarżony odpowiedział przez tłumaczkę, że wybiera Austrię.
Z relacji krone.at wynika, że 52-latek w Polsce miał być już dziesięciokrotnie karany za różne przewinienia. Łącznie spędził za kratami 15 lat.