Wyjechała z USA po wygranej Trumpa. Teraz chce wrócić

Mateusz Kaluga
Rossie O'Donell zapowiada powrót do kraju.
Źródło zdjęć: © Getty Images

Rosie O’Donnell rozważa powrót do Nowego Jorku po wynikach wyborów połówkowych w Stanach Zjednoczonych. Aktorka i była prowadząca programów telewizyjnych wyjechała z USA po wygranej Donalda Trumpa, ale w rozmowie z "The Washington Post" przyznaje, że coraz mocniej odczuwa tęsknotę za rodziną, w tym za wnukiem.

Rosie O’Donnell wyjechała do Irlandii po ponownym wyborze Donalda Trumpa na prezydenta Stanów Zjednoczonych w 2024 r. Celebrytka od lat krytykuje obecną administrację, jednak po zwycięstwach Partii Demokratycznej w wyborach śródterminowych zaczęła ponownie myśleć o życiu w Nowym Jorku.

Dublin jest piękny. Uwielbiamy go, ale mojej rodziny tu nie ma. Tęsknię za moimi dorosłymi dziećmi. Tęsknię za wnukiem, który urodził się sześć miesięcy temu. I czuję, że przegapiłam już połowę jego życia i nie chcę przegapić niczego więcej – mówi "The Washington Post".

O’Donnell zareagowała na rezultaty głosowania także w serwisie TikTok. Demokraci przejęli kontrolę nad Izbą Reprezentantów i zdobyli większość w Senacie. Aktorka uznała ten wynik za wyraźny sygnał sprzeciwu wobec Donalda Trumpa oraz jego politycznych sojuszników.

Podczas nagrania mówiła o dużych emocjach towarzyszących oczekiwaniu na wyniki. W Dublinie poszła spać tuż przed ogłoszeniem wyników. Nad ranem obudziły ją wiadomości od znajomych informujących o rezultatach.

Na świecie panuje piękny poranek. Rząd Trumpa się skończył, dziękuję ci, Ameryko. Daliśmy bardzo głośny oraz jasny sygnał Trumpowi i jego wspólnikom w okrucieństwie. Położyłam się spać o trzeciej nad ranem. Wszyscy zaczęli do mnie pisać, a ja zaczęłam płakać – mówiła na TikToku.

Aktorka podkreślała, że jest dumna z mieszkańców Stanów Zjednoczonych. Wyraziła też nadzieję na rozpoczęcie dochodzeń dotyczących działań administracji, które określiła jako niezgodne z konstytucją i amerykańskimi wartościami.

Na wypowiedzi O’Donnell zareagował Biały Dom. W oświadczeniu przekazanym Fox News Digital zaatakowano aktorkę, określając ją jako osobę nieprzyjemną i zaniedbaną oraz twierdząc, że jej krytyka Trumpa wynika z obsesyjnej niechęci do prezydenta - podaje "New York Post".

Spór między O’Donnell a Trumpem trwa od 2006 r. Początkiem konfliktu była krytyka decyzji Trumpa dotyczącej laureatki konkursu Miss USA, której zarzucano używanie narkotyków i inne niewłaściwe zachowania.

W kolejnych latach oboje wielokrotnie wymieniali się uszczypliwościami. O'Donnell nazywała Trumpa "pomarańczowym Voldemortem" oraz "zagrożeniem dla świata". Po wyjeździe aktorki do Irlandii w 2025 r. Trump zagroził nawet odebraniem jej amerykańskiego obywatelstwa.

Wybrane dla Ciebie