Płetwale błękitne milkną. To ostrzeżenie dla ludzi
Największe zwierzę na Ziemi staje się coraz cichsze w oceanach. Badacze łączą ten trend z ocieplaniem się mórz i zmianami w łańcuchu pokarmowym.
Najważniejsze informacje
- Naukowcy notują spadek liczby niskoczęstotliwościowych zawołań płetwali błękitnych w wybranych regionach oceanów.
- Zjawisko wiązane jest z falami upałów morskich, które ograniczają dostępność kryla – podstawowego pokarmu tych wielorybów.
- Badacze ostrzegają, że milczenie płetwali to sygnał problemów całych ekosystemów morskich.
Płetwale błękitne, największe zwierzęta w historii Ziemi, coraz rzadziej wydają niskie dźwięki, które zwykle słychać pod wodą na setki kilometrów. To zawołania niezbędne do znalezienia partnera, koordynacji ruchu i utrzymywania więzi w grupie. Jak opisuje serwis ladbible.com, zespoły badawcze zauważają w niektórych akwenach wyraźny spadek aktywności akustycznej, a w tle pojawia się rosnąca presja fal upałów morskich.
Kluczowym przykładem jest długotrwała fala gorąca na Pacyfiku, znana jako "The Blob", która zaczęła się przed 2015 r. i utrzymywała się przez lata. Naukowcy przez sześć lat śledzili wtedy podwodne odgłosy płetwali i zauważyli, że gdy temperatura wody rosła, pogarszały się warunki żerowania. W łańcuchu pokarmowym pojawiły się zaburzenia, a kryl – podstawowe pożywienie płetwali – znikał z kluczowych miejsc.
Naukowcy przecierali oczy ze zdziwienia. Tego widoku się nie spodziewali
Badacze wskazują, że dorosły płetwal potrafi zjeść do czterech ton kryla dziennie. Deficyt tych drobnych skorupiaków przekłada się więc bezpośrednio na kondycję wielorybów i ich zachowania. Spadek liczby zawołań może być wskaźnikiem stresu energetycznego i walki o przetrwanie w cieplejszym, uboższym w pokarm oceanie.
Kiedy naprawdę to rozłożysz na czynniki pierwsze, to tak jakby próbować śpiewać, będąc głodnym. Cały czas poświęcały tylko na znalezienie pożywienia - powiedział John Ryan, biolog-oceanograf z Monterey Bay Aquarium Research Institute, w rozmowie z "National Geographic".
Konsekwencje będą poważne
Oceanografka Kelly Benoit-Bird ostrzegła, że upały morskie przynoszą poważne konsekwencje dla całych ekosystemów. Podkreśliła skalę problemu: "jeśli nie mogą znaleźć pożywienia, a potrafią przemierzyć całe Zachodnie Wybrzeże Ameryki Północnej, to jest to naprawdę konsekwencja na bardzo dużą skalę". To nie tylko kwestia jednego gatunku, ale potencjalnej destabilizacji powiązań troficznych w rozległych akwenach.
Dlaczego wielorybie odchody mają znaczenie
Znaczenie płetwali nie kończy się na ich roli w łańcuchu pokarmowym. Jak przypomina Animal Welfare Institute, "plumy kałowe wielorybów zawierają cenne składniki odżywcze, takie jak żelazo, azot i fosfor". Te substancje stymulują rozwój fitoplanktonu, który stanowi podstawę wielu morskich sieci pokarmowych. Organizacja dodaje, że wieloryby przenoszą składniki odżywcze także poziomo – wraz z moczem, złuszczonym naskórkiem i materiałem łożyskowym – w zjawisku określanym jako "taśmociąg wielorybi".
Jak podkreśla serwis ladbible.com, uboższe w nawożące składniki morza to mniej fitoplanktonu, a w konsekwencji słabsze podstawy całego ekosystemu. Bez stabilnych populacji płetwali błękitnych ryzyko zaburzeń może narastać. Dlatego naukowcy traktują cichnięcie ich głosów jako sygnał ostrzegawczy – nie tylko dla ochrony jednego gatunku, lecz dla kondycji oceanów, od których zależą tysiące innych organizmów.
Wnioski badaczy są spójne: im częstsze i silniejsze fale upałów morskich, tym większe ryzyko, że wieloryby będą wykorzystywać całą energię na poszukiwanie pokarmu, ograniczając komunikację. A gdy komunikacja zanika, trudniej o rozród, koordynację migracji i utrzymywanie więzi społecznych. To kaskada efektów, którą już dziś słychać… ciszą pod powierzchnią oceanów.
Źródło: ladbible.com