30 lipca o godz. 3.40 w polskiej przestrzeni powietrznej wykryto niezidentyfikowany obiekt. Jak podało Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych, do rozpoznania i przechwycenia skierowano myśliwiec F-16, jednak o godz. 3.46 kontakt z obiektem zanikł. Wojsko wskazało wtedy prawdopodobne miejsce upadku w rejonie miejscowości Tarnawa-Kolonia. To właśnie tam ujawniono kilkumetrowy lej.
Gen. Artur Jakubczyk ocenił w rozmowie z "Faktem", że Polska ma dziś mniejszy potencjał obrony przeciwrakietowej. - Przekazaliśmy Ukrainie pociski przechwytujące PAC-3 MSE, co oznacza, że nasze zdolności obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej zostały ograniczone - mówi generał.
Jak dodaje, ciężko ocenić, czy Polska jest "w stanie skutecznie się bronić przed rakietami manewrującymi". Te są ciężkie do wykrycia.
Gen. Jakubczyk wyjaśniał, że systemy radiolokacyjne rozmieszcza się tak, by śledziły obiekty w przestrzeni powietrznej, ale rakieta manewrująca może stale zmieniać wysokość i kierunek lotu. W jego ocenie w pewnym momencie mogła zejść tak nisko, że radar przestał ją wykrywać.
Aby system działał skutecznie, potrzebny jest przede wszystkim zintegrowany system rozpoznania, a następnie system zdolny do przeciwdziałania tego typu zagrożeniom. Obecnie dysponujemy zaledwie sześcioma bateriami Patriot — nie wliczam tu zestawów należących do sił sojuszniczych rozmieszczonych między innymi w Rzeszowie, lecz wyłącznie polskie wyposażenie - mówi "Faktowi".
Generał zaznaczył, że na tym etapie można oceniać przede wszystkim skutki zdarzenia. Zwrócił uwagę, że rakieta uderzyła w ziemię, a gdyby została przechwycona, nie powstałby lej o średnicy ok. 10 metrów, ponieważ pocisk zostałby zniszczony w powietrzu.
Tak właśnie działa system z wykorzystaniem rakiet PAC-3 MSE — przechwytują one cel poprzez bezpośrednie trafienie, rozbijając go na bardzo drobne fragmenty, aby zminimalizować zagrożenie dla ludzi, infrastruktury i sprzętu. W tym przypadku zawiódł system. Okazuje się, że nie jest on w pełni zintegrowany. Mamy system rozpoznania, ale brakuje skutecznego przeciwdziałania - ocenia generał Jakubczyk w rozmowie z "Faktem".