Najważniejsze informacje
- Damian Duda mówi, że Ukrainę czeka trudny okres, bo Rosja może ogłosić mobilizację i rozważyć nowe kierunki ataku.
- Front udało się ustabilizować, ale na wybranych odcinkach Rosjanie stopniowo posuwają się naprzód.
- Wojna szybko zmienia się technologicznie: drony monitorują teren, a klasyczny sprzęt ma coraz mniejsze znaczenie.
Wojna w Ukrainie może w najbliższych miesiącach wejść w szczególnie trudną fazę. Wiele będzie zależało nie tylko od sytuacji na froncie, ale również od tego, jaką decyzję podejmie Moskwa w sprawie dalszego uzupełniania swoich sił.
Możliwa mobilizacja w Rosji mogłaby znacząco zwiększyć presję na ukraińską armię i zmienić warunki, w jakich obie strony prowadzą działania. Damian Duda z Fundacji W Międzyczasie, który niesie pomoc ukraińskim żołnierzom na froncie, zwraca uwagę, że Ukraina już dziś musi mierzyć się z poważnym ograniczeniem swoich możliwości ofensywnych.
WIDEOPierwsze ofiary II wojny. Niemcy zrzucili 46 ton bomb na Wieluń
Szykujemy się na mobilizację ze strony rosyjskiej i to może być całkowity punkt zwrotny. To może być coś, do czego już teraz Kijów powinien się przygotować. Niestety rodzi też pytania, czy Rosja pokusi się o otwarcie nowych frontów, na przykład czy nie spróbuje z powrotem ataku od strony Białorusi? To wystawiłoby na mocną próbę armię ukraińską, która mimo wszystko się rozwija oraz wzmacnia się doświadczeniem i technologiami - mówił w podcaście "Świat według Polski" Damian Duda z Fundacji W Międzyczasie.
Damian Duda przekonywał, że sytuacja na froncie w Ukrainie nie jest klasycznym impasem, mimo że linia walk w dużej mierze pozostaje ustabilizowana. Zwracał uwagę, że rosyjskie wojska zwiększają tempo działań na wybranych odcinkach. Postępy są jednak niewielkie i często mierzone w metrach, a nie kilometrach. Nie oznacza to jednak, że sytuacja pozostaje bez zmian.
Ekspert zwracał również uwagę na rosnące napięcie związane z długotrwałym utrzymywaniem pozycji przez obie strony. Front jest poddawany coraz większej presji, a kluczowe znaczenie może mieć moment, w którym jeden z jego odcinków okaże się szczególnie podatny na przełamanie. To właśnie tam może dojść do wydarzeń, które wpłyną na dalszy przebieg walk.
Mobilizacja Ukrainy i przewaga zasobów Rosji
Duda podkreślał, że zdolności mobilizacyjne Ukrainy są ograniczone i wpływają na to zarówno demografia, jak i rosnący opór społeczny wobec mobilizacji. Zaznaczał, że istnieją programy finansowe zachęcające młodych ludzi do wstępowania do armii, ale "nie możemy równoważyć możliwości mobilizacyjnych z tymi, jakie ma Federacja Rosyjska".
Jednocześnie wskazywał kierunek, w którym idzie ukraińska armia, próbując uzupełniać braki kadrowe rozwiązaniami technologicznymi.
Ukraina stara się uzupełniać braki kadrowe technologią, zwłaszcza dronami - mówił, opisując zmianę podejścia do walki tak, by większą rolę odgrywał sprzęt, a mniejszą człowiek.
Rozmówca "Faktu" zwracał uwagę, że sytuacja na froncie zmienia się bardzo szybko, a rozwój technologii sprawia, że wcześniejsze wyobrażenia o prowadzeniu walk coraz mniej odpowiadają rzeczywistości.
W jego ocenie coraz większe znaczenie ma obserwacja terenu prowadzona za pomocą bezzałogowców. Drony pozwalają śledzić ruchy przeciwnika i wykrywać zagrożenia na dużą odległość. Jednocześnie nawet niewielkie urządzenia mogą niszczyć kosztowny sprzęt i wpływać na działania żołnierzy.
Duda zwracał także uwagę, że ukraińscy żołnierze nie zakładają trwałego zawieszenia broni z Rosją. W jego ocenie Ukraina musi liczyć się z możliwością dalszej konfrontacji i przygotowywać się do obrony państwa również w dłuższej perspektywie. Jego zdaniem rosyjska wizja Ukrainy zakładająca ograniczenie jej prawa do samodzielnego istnienia sprawia, że Kijów nie może opierać swojego bezpieczeństwa wyłącznie na nadziei na trwały pokój.