Polak pomaga w Ukrainie. Mówi o mobilizacji w Rosji. "Szykujemy się"

Wojna w Ukrainie może wejść w nową fazę, jeśli Rosja zdecyduje się na kolejną mobilizację. Damian Duda z Fundacji W Międzyczasie ocenia, że taki ruch Moskwy mógłby istotnie wpłynąć na sytuację na froncie. Jak podaje "Fakt", jego zdaniem ukraińska armia nie ma obecnie realnych możliwości prowadzenia dużej ofensywy i skupia się przede wszystkim na obronie zajmowanych pozycji.

.Polak alarmuje w sprawie wojny w Ukrainie. Mówi o Rosji. "Szykujemy się"
Źródło zdjęć: © X
Jakub Artych

Najważniejsze informacje

  • Damian Duda mówi, że Ukrainę czeka trudny okres, bo Rosja może ogłosić mobilizację i rozważyć nowe kierunki ataku.
  • Front udało się ustabilizować, ale na wybranych odcinkach Rosjanie stopniowo posuwają się naprzód.
  • Wojna szybko zmienia się technologicznie: drony monitorują teren, a klasyczny sprzęt ma coraz mniejsze znaczenie.

Wojna w Ukrainie może w najbliższych miesiącach wejść w szczególnie trudną fazę. Wiele będzie zależało nie tylko od sytuacji na froncie, ale również od tego, jaką decyzję podejmie Moskwa w sprawie dalszego uzupełniania swoich sił.

Możliwa mobilizacja w Rosji mogłaby znacząco zwiększyć presję na ukraińską armię i zmienić warunki, w jakich obie strony prowadzą działania. Damian Duda z Fundacji W Międzyczasie, który niesie pomoc ukraińskim żołnierzom na froncie, zwraca uwagę, że Ukraina już dziś musi mierzyć się z poważnym ograniczeniem swoich możliwości ofensywnych.


WIDEO
Pierwsze ofiary II wojny. Niemcy zrzucili 46 ton bomb na Wieluń


Szykujemy się na mobilizację ze strony rosyjskiej i to może być całkowity punkt zwrotny. To może być coś, do czego już teraz Kijów powinien się przygotować. Niestety rodzi też pytania, czy Rosja pokusi się o otwarcie nowych frontów, na przykład czy nie spróbuje z powrotem ataku od strony Białorusi? To wystawiłoby na mocną próbę armię ukraińską, która mimo wszystko się rozwija oraz wzmacnia się doświadczeniem i technologiami - mówił w podcaście "Świat według Polski" Damian Duda z Fundacji W Międzyczasie.

Damian Duda przekonywał, że sytuacja na froncie w Ukrainie nie jest klasycznym impasem, mimo że linia walk w dużej mierze pozostaje ustabilizowana. Zwracał uwagę, że rosyjskie wojska zwiększają tempo działań na wybranych odcinkach. Postępy są jednak niewielkie i często mierzone w metrach, a nie kilometrach. Nie oznacza to jednak, że sytuacja pozostaje bez zmian.

Ekspert zwracał również uwagę na rosnące napięcie związane z długotrwałym utrzymywaniem pozycji przez obie strony. Front jest poddawany coraz większej presji, a kluczowe znaczenie może mieć moment, w którym jeden z jego odcinków okaże się szczególnie podatny na przełamanie. To właśnie tam może dojść do wydarzeń, które wpłyną na dalszy przebieg walk.

Mobilizacja Ukrainy i przewaga zasobów Rosji

Duda podkreślał, że zdolności mobilizacyjne Ukrainy są ograniczone i wpływają na to zarówno demografia, jak i rosnący opór społeczny wobec mobilizacji. Zaznaczał, że istnieją programy finansowe zachęcające młodych ludzi do wstępowania do armii, ale "nie możemy równoważyć możliwości mobilizacyjnych z tymi, jakie ma Federacja Rosyjska".

Jednocześnie wskazywał kierunek, w którym idzie ukraińska armia, próbując uzupełniać braki kadrowe rozwiązaniami technologicznymi.

Ukraina stara się uzupełniać braki kadrowe technologią, zwłaszcza dronami - mówił, opisując zmianę podejścia do walki tak, by większą rolę odgrywał sprzęt, a mniejszą człowiek.

Rozmówca "Faktu" zwracał uwagę, że sytuacja na froncie zmienia się bardzo szybko, a rozwój technologii sprawia, że wcześniejsze wyobrażenia o prowadzeniu walk coraz mniej odpowiadają rzeczywistości.

W jego ocenie coraz większe znaczenie ma obserwacja terenu prowadzona za pomocą bezzałogowców. Drony pozwalają śledzić ruchy przeciwnika i wykrywać zagrożenia na dużą odległość. Jednocześnie nawet niewielkie urządzenia mogą niszczyć kosztowny sprzęt i wpływać na działania żołnierzy.

Duda zwracał także uwagę, że ukraińscy żołnierze nie zakładają trwałego zawieszenia broni z Rosją. W jego ocenie Ukraina musi liczyć się z możliwością dalszej konfrontacji i przygotowywać się do obrony państwa również w dłuższej perspektywie. Jego zdaniem rosyjska wizja Ukrainy zakładająca ograniczenie jej prawa do samodzielnego istnienia sprawia, że Kijów nie może opierać swojego bezpieczeństwa wyłącznie na nadziei na trwały pokój.

Wybrane dla Ciebie