Polityk o dokumentach sprawy Epsteina. Są nazwiska "wielu wspólników"
Członkowie Kongresu dostali dostęp do nieocenzurowanych dokumentów w sprawie Jeffreya Epsteina. Kongresmen Jared Moskowitz utrzymuje, że widział w nich wiele nazwisk wspólników Epsteina.
Najważniejsze informacje
- Kongresmeni przeglądają ok. 3 mln stron nieocenzurowanych akt Jeffreya Epsteina.
- Jared Moskowitz mówi o „wielu nazwiskach wspólników”, Thomas Massie o „co najmniej sześciu mężczyznach”.
- Jamie Raskin zarzuca resortowi sprawiedliwości nieuzasadnione ukrywanie nazwisk, w tym Donalda Trumpa.
Członkowie Kongresu USA po raz pierwszy zobaczyli nieocenzurowane dokumenty dotyczące sprawy przestępcy seksualnego Jeffreya Epsteina. Aktami, liczącymi ok. 3 mln stron, dysponuje resort sprawiedliwości. Wcześniej były publicznie dostępne jedynie w wersji z licznymi zaczernieniami. Jak podaje Polska Agencja Prasowa, politycy już po pierwszym wglądzie formułują ostre zarzuty wobec wcześniejszej redakcji materiałów. Wypowiedzi te wskazują, że nieocenzurowane pliki mogą znacząco poszerzać wiedzę Kongresu o sieci kontaktów Epsteina.
To jest obrzydliwe. Jest tam wiele nazwisk, wielu wspólników, handlujących dziewczynami na całym świecie. To jest dokładnie tak, jak ludzie myśleli - powiedział Demokrata Jared Moskowitz, cytowany przez PAP.
Republikanin Thomas Massie po analizie części akt stwierdził, że zidentyfikował "nazwiska co najmniej sześciu mężczyzn", których obecność w dokumentach może być dla nich obciążająca. Dodał, że w publicznej, ocenzurowanej wersji te dane były ukryte. "Trzeba było trochę pokopać, by ich znaleźć” - zaznaczył. Massie nie podał tożsamości wskazanych osób, ale wspomniał o wysoko postawionym członku zagranicznego rządu.
Spór o redakcje w dokumentach i rola resortu sprawiedliwości
Demokrata Jamie Raskin ocenił, że Departament Sprawiedliwości mógł naruszyć prawo, zaczerniając część nazwisk. Według niego resort przeprowadził "mnóstwo całkowicie niepotrzebnych redakcji”, a niektóre z nich miały na celu "oszczędzić potencjalnego wstydu" osobom spędzającym czas z Epsteinem. Raskin wskazał również, że w wielu miejscach w sposób nieprawidłowy ocenzurowano nazwisko prezydenta Donalda Trumpa.
Nazwisko Donalda Trumpa pojawia się w ok. 3,2 tys. dokumentów. Część z nich to donosy uznane w większości za niewiarygodne, które sugerowały różne przestępstwa seksualne na nieletnich we współudziale z Epsteinem. Prezydent utrzymuje, że w ujawnionych materiałach "nie ma niczego przeciwko niemu". Ten wątek, wraz z zarzutami Raskina o nieuzasadnione redakcje, będzie jednym z najbardziej obserwowanych aspektów przeglądu akt przez Kongres.
Co dalej z przeglądem akt Epsteina?
Udostępnienie pełnych materiałów może otworzyć drogę do kolejnych przesłuchań i wniosków o odtajnienie informacji. Politycy z obu partii sygnalizują, że w dokumentach kryją się istotne nazwiska i wątki, które wcześniej były niewidoczne publicznie. Skala archiwum – ok. 3 mln stron – oznacza, że proces weryfikacji potrwa, ale już pierwsze relacje kongresmenów sugerują, że lista osób powiązanych z Epsteinem może być szersza, niż wskazywały to ocenzurowane publikacje.
Źródło: PAP.