Prom nabierał wody, kapitan płynął dalej. Dramatyczne relacje pasażerów

Tragedia u wybrzeży Cypru. Prom z setkami pasażerów przewrócił się i zatonął. Zginęło co najmniej osiem osób, a 18 wciąż jest poszukiwanych. Ocaleni, którzy wypowiadali się w CNN Turk twierdzą, że kapitan zignorował ostrzeżenia o wodzie wdzierającej się na pokład.

Katastrofa u wybrzeży Cypru. Pasażerowie zabrali głosKatastrofa u wybrzeży Cypru. Pasażerowie zabrali głos
Źródło zdjęć: © Facebook, Getty Images | ZipZapic.com
Anna Wajs-Wiejacka

Najważniejsze informacje

  • W katastrofie zginęło osiem osób, a ok. 18 wciąż uznaje się za zaginione.
  • Władze zatrzymały kapitana i siedmiu członków załogi jeszcze tego samego dnia.
  • Ratownicy szukają pasażerów także nocą, a do akcji mają dołączyć nurkowie z Turcji.

Prom wypłynął z Kyrenii na północnym wybrzeżu Cypru w niedzielę tuż przed południem i kierował się do tureckiego portu Taşucu. Jak wynika z relacji pasażerów, krótko po wyjściu z portu jednostka zaczęła nabierać wody. Pasażerowie mieli ostrzegać załogę i apelować o powrót do portu, jednak prom kontynuował rejs. W katastrofie zginęło co najmniej osiem osób.

Na pokładzie wybuchła panika, gdy pasażerowie zorientowali się, że kamizelek ratunkowych nie wystarczy dla wszystkich. Wkrótce usłyszeli huk dobiegający z dziobu, po czym prom zaczął się przewracać. Ludzie w pośpiechu skakali do morza, wielu bez żadnych środków wypornościowych. Według relacji ocalałych wśród pierwszych osób, które opuściły jednostkę, był kapitan. Jeszcze tego samego dnia został zatrzymany wraz z siedmioma członkami załogi.

Jeden z uratowanych pasażerów przekazał, że spędził w wodzie półtorej godziny, zanim nadeszła pomoc.

Mężczyzna po pięćdziesiątce, którego personaliów nie podano, powiedział lokalnej telewizji z Tureckiej Republiki Cypru Północnego (TRNC), że przód łodzi "eksplodował", a boczne szyby "wyleciały", gdy jednostka nabierała coraz więcej wody.

Uciekł ten, kto mógł - powiedział, dodając, że widział kapitana, który jako jeden z pierwszych opuścił statek, "niczego nie organizując".

Kilkoro uratowanych pasażerów przekazało lokalnym mediom, że zanim łódź przewróciła się na bok, na dziobie doszło do wybuchu.

Inny świadek, trzydziestoparolatek, potwierdził doniesienia o eksplozji. Wyjawił, że wcześniej zgłaszał kapitanowi przecieki wody.

Fotele zaczęły pływać, kapitan płynął dalej, aż w końcu dziób wybuchł - relacjonował.

Z doniesień wynika, że gdy łódź tonęła, starsze osoby zostały uwięzione wewnątrz i nie zdołały uciec na czas.

Niestabilna jednostka

Ocalony Efe Multici relacjonował w rozmowie z CNN Turk, że prom od początku rejsu zachowywał się na wodzie bardzo niestabilnie.

Byłem pod pokładem, gdy woda zaczęła wdzierać się do środka. Powiedzieliśmy załodze (...) Statek stale unosił się na falach i z impetem opadał. Gdy woda zaczęła się przesączać, zgłosiliśmy to załodze. Nie potraktowali tego poważnie - powiedział.

Dodał, że trzy lub cztery minuty później prom poderwał się wysoko nad wodę, po czym z impetem opadł. Wtedy lewa część kadłuba pękła, a do środka zaczęła gwałtownie wdzierać się woda.

Mężczyzna opisał trudności ze znalezieniem kamizelek ratunkowych i dotarciem do wyjść ewakuacyjnych, gdy jednostka gwałtownie przechyliła się na jedną stronę.

Niektórzy ludzie nie mogli znaleźć kamizelek ratunkowych, więc musieli skakać do wody bez nich. Z tymi kamizelkami był ogromny problem -powiedział. - W pewnym momencie statek przechylił się na bok. Przewrócił się na lewą stronę. Niektórzy wybijali okna, niektóre drzwi nie chciały się otworzyć - dodał.

Poszukiwania po zatonięciu promu

Według władz prom całkowicie zatonął i osiadł na dnie na głębokości 514 metrów. Akcja poszukiwawczo-ratunkowa ma być prowadzona także w nocy, a w działaniach mają pomóc nurkowie z Turcji. Władze podały, że 161 osób uratowano i przewieziono do szpitali, natomiast 76 wróciło już do domów. Na Cyprze Północnym ogłoszono trzydniową żałobę. Armator Filo Denizcilik poinformował, że uruchomił sztab kryzysowy oraz specjalną infolinię dla rodzin pasażerów.

Wybrane dla Ciebie