Jak podaje ukraiński portal informacyjny OBOZ.UA, Jewhen Chmara mówił o rosyjskich celach podczas rozmowy z dziennikarzami. Minister podkreślił, że Moskwa nie traktuje zdobycia Doniecka czy Ługańska jako ostatecznego celu wojny. — Rosja nie jest zainteresowana osobno Donieckiem ani Ługańskiem. Jej celem jest cała Ukraina. Dla Ukrainy to wojna egzystencjalna — powiedział.
Zdaniem Chmary Władimir Putin postrzega konflikt jako element znacznie szerszego projektu politycznego.
Putin postrzega tę wojnę jako część kontynuacji formowania swojego imperium. Jego celem jest zajęcie całego terytorium Ukrainy, zniszczenie państwowości Ukrainy i przedstawienie jej jako historycznego wkładu w rozwój państwa rosyjskiego — stwierdził minister.
Ustępstwa nie doprowadzą do pokoju?
Chmara uważa również, że rosyjskie władze mogą zupełnie inaczej interpretować ukraińskie ustępstwa, niż oczekiwaliby ich zwolennicy. Zdaniem ministra Kreml nie musi postrzegać ich jako gestu prowadzącego do zakończenia wojny.
Wręcz przeciwnie. — Putin postrzega nasze ustępstwa nie jako drogę do pokoju, lecz jako potwierdzenie, że presja działa i agresja może być kontynuowana — ocenił Chmara. Według niego warunkiem zakończenia wojny jest więc stworzenie takiej sytuacji, w której dalsza agresja stanie się dla rosyjskiego kierownictwa nieopłacalna.
Rosja może planować kolejną mobilizację
Chmara odniósł się również do sytuacji kadrowej rosyjskiej armii. Według niego Moskwa rozważa przeprowadzenie kolejnej fali mobilizacji. Jak podaje OBOZ.UA, Rosja może planować powołanie około 300 tys. osób jeszcze w tym roku, a kolejnych 300 tys. w przyszłym.
To reakcja na problemy Rosji w wojnie, stały wzrost strat na froncie. Putina może powstrzymać tylko poczucie, że zaczyna przegrywać tę wojnę. Można to zrobić tylko siłą — i tylko skutecznie — powiedział Chmara.
Jego zdaniem dopiero realne przekonanie rosyjskiego przywództwa, że dalsza wojna prowadzi do porażki, może skłonić Moskwę do rezygnacji z kontynuowania agresji.