Przeprowadził się do Polski. Narzeka na biurokrację. "Jest okropna"

Lee Taylor, 50-letni Brytyjczyk, 14 miesięcy temu przeniósł się z rodziną z Suffolk do Polski. Chwali niższe koszty usług i nieruchomości oraz spokojniejsze życie, ale narzeka na polską biurokrację. Na decyzję w sprawie obywatelstwa wciąż czeka, a status jego wniosku zniknął z systemu.

Lee Taylor przeprowadził się do Polski.Lee Taylor przeprowadził się do Polski.
Źródło zdjęć: © TikTok
Mateusz Kaluga

Lee Taylor, lat 50., przeprowadził się z Felixstowe w Suffolk do Polski 14 miesięcy temu ze swoją żoną Polką, Agą (42 lata), i dwójką dzieci, sześcioletnią Lucy i pięcioletnim Lukiem. Po rezygnacji z firmy opiekuńczej para remontuje teraz swój nowy dom i buduje portfel nieruchomości w Polsce.

Serwis "The Paper" dodaje, że Wielką Brytanię rocznie opuszcza nawet 500 tys. osób. Taylor i jego żona na początku chcieli zamieszkać w Hiszpanii. Wybór padł jednak na Polskę m.in. ze względu na bliskość rodziny Agnieszki.

Małżeństwo remontuje dom. – Robocizna jest tu zdecydowanie tańsza i jej ceny są zupełnie inne – mówi serwisowi Taylor. – Nieruchomości są tu tańsze. Prowadzenie firmy opiekuńczej w Anglii było naprawdę ciężką pracą – byliśmy wyczerpani. Zdecydowanie cieszymy się tu bardziej zrelaksowanym życiem – dodaje.

50-latek dodaje, że nie może liczyć w Polsce na takie zarobki, jak w Wielkiej Brytanii. Obecnie małżeństwo żyje głównie z oszczędności, inwestując jednocześnie w nieruchomości.

Panuje błędne przekonanie, że Polska jest naprawdę tania. To było prawdą 20 lat temu. – Nasze miesięczne zakupy spożywcze kosztują nieco poniżej 600 funtów, tyle samo co w Wielkiej Brytanii, ale media są tańsze – przekonuje.

Mężczyzna docenia tańsze usługi. On może obciąć włosy znacznie taniej. To samo dotyczy jego żony, która często odwiedza fryzjera. Para jada na mieście i również wydaje mniej pieniędzy. Docenia Gdańsk i jedną z restauracji.

– Uwielbiam tutejsze jedzenie. Polskie jedzenie jest bardzo niedoceniane. Duży nacisk kładzie się na proste, jednoskładnikowe potrawy, organiczne i niesamowicie świeże. Uwielbiam pierogi i flaki – dodaje Brytyjczyk, który narzeka jednak na biurokrację.

Zostanie obywatelem tutaj. Biurokracja jest okropna. Proces był online i dość bezbolesny, ale odkąd wniosek zniknął z systemu, nie mam żadnych informacji o jego postępach. To niesamowicie frustrujące. W Warszawie niektórzy czekają na odpowiedź nawet dwa lata – mówi w rozmowie z "The Paper".
Wybrane dla Ciebie