Obnażył kłamstwa Putina. Niedawno chwalił się sukcesem. "Tu nie ma Rosjan"

Na froncie w Ukrainie doszło do nieoczekiwanego zwrotu. Według analiz opartych na danych z otwartych źródeł ukraińskie wojska odzyskały ponad 190 km kw. terenu i kilkanaście miejscowości. Rosyjskie dowództwo znalazło się w trudnej sytuacji, bo ofensywa objęła również obszar, którego zdobycie wcześniej ogłaszał Władimir Putin.

.Na zdjeciu: Władimir Putin oraz Andrij Biłecki
Źródło zdjęć: © Getty Images, Telegram
Jakub Artych

Najważniejsze informacje

  • Analitycy OSINT oceniają, że Ukraina odzyskała ziemie rejonie Donbasu.
  • Władimir Putin 1 września mówił o przejęciu 14 miejscowości, w tym Swiatohrska, ale później pojawiło się nagranie z miasta.
  • Ukrzaliznytsia poinformowała o rosyjskim ataku dronem na pociąg w pobliżu granicy Ukrainy z Polską; wcześniej tą trasą przejeżdżali m.in. Boris Johnson i Carl Bildt.

Władimir Putin chciał pokazać, że rosyjska armia nadal posuwa się naprzód. Na początku września rosyjski prezydent przekonywał, że jego wojska zdobyły 14 miejscowości w Donbasie. Wśród wymienianych przez niego miejsc znalazł się Światohirsk. Późniejsze doniesienia z frontu przyniosły jednak zupełnie inny obraz sytuacji.

Według analiz ekspertów zajmujących się OSINT ukraińskie siły rozpoczęły operację, w wyniku której odzyskały około 77 mil kwadratowych terytorium, czyli ponad 190 km kw. Miały również odzyskać kontrolę nad więcej niż tuzinem miejscowości.


WIDEO
45 sekund i koniec. Jeden cios załatwił sprawę


Po wystąpieniu Putina w mediach społecznościowych pojawiło się wideo z Andrijem Biłeckim, dowódcą 3. Korpusu Armijnego Ukrainy, nagrane na ulicach tego miasta.

Zdejmijcie klaunowskie nosy i kolorowe peruki. Nie ma tu żadnych rosyjskich żołnierzy - mówił Andrij Biłecki na nagraniu, o którym wspomina "The Telegraph".

OSINT: "zgasły" nagrania z dronów

Ofensywę ukraińskich wojsk określono jako "najważniejszy" atak 2026 r. – ocenił Emil Kastehelmi, analityk wojskowy i współzałożyciel Black Bird Group. Na nietypowy sygnał zwrócił również uwagę Phil Cowin. Analityk zauważył nagły spadek liczby nagrań z rosyjskich dronów w części obszaru objętego walkami.

Zwykle widać więcej nagrań z dronów, więcej wideo. A nagle w okolicach Nove zrobiło się ciemno, a Rosjanie nie publikowali swoich materiałów z ataków, bo nie chcieli pokazywać, że Ukraińcy idą do przodu – powiedział Cowin.

W doniesieniach pojawia się również kwestia odpowiedzialności za rosyjski odwrót. Według relacji przywoływanych w materiale decyzja o wycofaniu wojsk miała być przypisywana rosyjskim dowódcom działającym bezpośrednio na Donbasie, a nie decyzjom podejmowanym przez Kreml. Taki przekaz pojawiał się m.in. wśród prorosyjskich blogerów wojskowych.

Atak dronem przy granicy Ukrainy z Polską

Tymczasem ukraiński państwowy operator kolejowy Ukrzaliznytsia poinformował, że w niedzielę 13 września rosyjski dron uderzył w pociąg w pobliżu granicy Ukrainy z Polską. Jak przekazano, zaledwie chwilę wcześniej tą samą trasą przejechali wysocy rangą goście, wśród nich Boris Johnson i Carl Bildt oraz doradcy ds. bezpieczeństwa z kilku państw Unii Europejskiej, którzy przebywali w Kijowie na konferencji.

Jest wysoce prawdopodobne, że zamierzonym celem rosyjskiego drona był w istocie pociąg dyplomatyczny, który odjechał ze stacji wcześniej niż planowano – przekazała Ukrzaliznytsia w komunikacie opublikowanym na Telegramie.

Spółka podkreśliła, że pociąg z dyplomatami celowo opuścił stację w Jahodynie przed czasem, dzięki czemu skład nie znajdował się już w miejscu, w które uderzył rosyjski dron

Wybrane dla Ciebie