56-letni Cahn po raz pierwszy szerzej opisał przebieg zdarzenia z 3 września w rozmowie z magazynem "People". Jak relacjonował, w pewnym momencie 67-letni Layne Arthur Lundeen miał położyć ręce na jego szyi.
Jakby chciał mnie udusić. Nie było tak, że rzeczywiście się dusiłem, ale wykonywał takie ruchy i popychał mnie do przodu i do tyłu... A przy tym się śmiał, śmiał się, kiedy to robił - powiedział Cahn.
Według jego relacji wszystko zaczęło się od rozmowy, która przez około dwie godziny miała przebiegać spokojnie. Sytuacja zmieniła się, gdy zeszło na temat wiary i książek Cahna.
Najpierw groźby, później szarpanina
Mężczyzna miał zacząć przeklinać, podnosić głos, a później grozić współpasażerowi. Cahn twierdzi, że Lundeen powiedział do niego również: "rozwalę ci tę pieprzoną żydowską twarz". Chwilę później miało dojść do szarpaniny, podczas której rabin doznał urazu ręki.
Do zdarzenia doszło 3 września na pokładzie lotu American Airlines nr 618. Gdy sytuacja zaczęła wymykać się spod kontroli, do akcji wkroczyli inni pasażerowie.
Według świadków 67-latek miał zaatakować także osoby próbujące go powstrzymać. Ostatecznie został przywiązany do fotela taśmą klejącą, a jego ręce zabezpieczono opaskami zaciskowymi.
Samolot awaryjnie wylądował w Baltimore, gdzie na pokład weszli funkcjonariusze FBI i policji. Lundeen usłyszał zarzuty napaści drugiego stopnia oraz zakłócania porządku. FBI nadal bada sprawę.