Najważniejsze informacje
- Rijksmuseum w Holandii otrzymało skórzany album liczący sto kart i 30 rysunków.
- Muzeum przypisuje 15 prac Romboutowi van Uylenburghowi, artyście związanemu z Krakowem i Gdańskiem.
- Zabytek przez ponad 300 lat pozostawał w prywatnych rękach i publicznie pokazano go wcześniej tylko raz, w 1935 r.
Album trafił do Rijksmuseum od rodziny Van Eeghen, która przechowywała go przez ponad trzy stulecia. Według PAP to jeden z najlepiej zachowanych XVII-wiecznych szkicowników w Holandii. Przez lata właściciele rzadko go otwierali, dlatego obiekt pozostawał niemal niebadany i bardzo rzadko trafiał do publicznej prezentacji.
Skórzana oprawa kryje sto kart i 30 rysunków. Muzealnicy uznają, że 15 z nich stworzył sam Rombout van Uylenburgh, a pozostałe dodano później. To ważne także dlatego, że poza tym nabytkiem znanych jest dziś zaledwie siedem obrazów i dwa rysunki artysty, więc każdy nowy ślad jego pracy ma dużą wartość.
WIDEOOdkrycie na prywatnej posesji. W razie czego mieli kuszę
Na okładce zachował się napis: "Album artystyczny dla Reyera Claessoona". Reyer Claessoon był niderlandzkim kupcem działającym w Gdańsku. Rijksmuseum przypuszcza, że znał Uylenburgha, ale nie potwierdziło, czy szkicownik powstał na jego zamówienie. Nie wiadomo też, czy album miał być portfolio, księgą kolekcjonerską, czy pełnił jeszcze inną funkcję.
Sam Rombout van Uylenburgh pochodził z Leeuwarden, stolicy Fryzji na północy Holandii. Był bratem Hendricka Uylenburgha, amsterdamskiego marszanda współpracującego m.in. z Rembrandtem. Rombout wyjechał do Rzeczypospolitej, w Krakowie został malarzem dworskim Zygmunta III Wazy, a w 1612 r. przeniósł się do Gdańska, gdzie zmarł w 1627 lub 1628 r.
Jak Rijksmuseum pokaże XVII-wieczny szkicownik
Zwiedzający zobaczą zabytek od środy 19 sierpnia, ale ekspozycja będzie ograniczona przez wymogi konserwatorskie. Album pozostanie zamknięty w gablocie, a publiczność obejrzy tylko jedną otwartą kartę. Muzeum wybrało rysunek anioła, który zwiastuje pasterzom narodziny Jezusa. Pozostałe prace udostępni w internecie.
Konserwatorzy podkreślają bardzo dobry stan obiektu. Ograniczony dostęp światła sprawił, że biele i błękity zachowały intensywność niemal taką, jaką widział artysta na początku XVII wieku. Rijksmuseum nie wyklucza też, że z czasem będzie zmieniać eksponowaną stronę, dzięki czemu zwiedzający zobaczą kolejne karty tego rzadkiego albumu.