Psychiatra o zachowaniu Bartosza G. w sądzie. "Chciał pokazać się jako heros"

We wtorek, 3 listopada, rozpoczął się proces Bartosza G., oskarżonego o zabójstwo 16-letniej Mai z Mławy. 18-latek zszokował opinię publiczną swoją postawą oraz komentarzami, które wygłosił na sali sądowej. – Chciał pokazać się jako heros – mówi dla o2.pl dr Jerzy Pobocha, psychiatra i biegły sądowy.

dPsychiatra o zachowaniu Bartosza G. w sądzie. "Chciał pokazać się jako heros"
Źródło zdjęć: © instagram, o2.pl
Agnieszka Potoczny-Łagowska

Podczas pierwszego posiedzenia, 3 listopada, nie brakowało ogromnych emocji. W pewnej chwili zrozpaczony Jarosław Kowalski, tata zamordowanej Mai, zarzucił adwokatce Bartosza G., że nie zna akt sprawy, a także że próbuje ocieplać wizerunek oskarżonego. Te słowa sprawiły, że 18-latek... parsknął śmiechem.

Chciał tak zdeprymować ojca zamordowanej dziewczyny, wykazać lekceważenie. To taka technika obrony, żeby negować w sposób prześmiewczy – wyjaśnia dr Pobocha dla o2.pl.

To dopiero początek. Nagle Bartosz G. zaskoczył na sali sądowej wyznaniem. – Nie wiem, czy będę miał jeszcze głos, dlatego chciałbym powiedzieć, że kocham moją rodzinę i mamę – mówił.

Bartosz G. chciał pokazać, jaki to ma ogromny związek uczuciowy z matką. Wśród więźniów istnieje taki "kult matki". Matka w więzieniu to coś najważniejszego. Osadzeni często się tatuują i nawiązują do rodzicielek oraz ich rad, np. znakują sobie "Pamiętaj słowa matki". Możliwe, że Bartosz G. zdążył już tym kultem przesiąknąć. Zamierzał też w ten sposób przedstawić się na sali sądowej w lepszym świetle – tłumaczy dr Pobocha.

Psychiatra o zachowaniu Bartosza G. w sądzie. "Chciał pokazać się jako heros"

18-latek pojawił się w sądzie ubrany w czarną koszulę. Zachowywał spokój, siedząc w towarzystwie dwóch funkcjonariuszy policji, z głową wysoko uniesioną.

Być może Bartosz G. przeszedł jakieś "szkolenie" w zakładzie karnym, gdzie inni więźniowie udzielili mu rad, jak ma się zachowywać na sali sądowej. To często spotykana praktyka. Współosadzeni mówią do takiego więźnia: "zachowaj się tak, powiedz tak" – nie ukrywa dr Pobocha.

Psychiatra w rozmowie z o2.pl jednoznacznie ocenia postawę oskarżonego na sali rozpraw. – Bartosz G. chciał zaistnieć, pokazać się jako heros, bojownik, który nic sobie nie robi z sądu oraz sytuacji, w jakiej się znalazł – wyjaśnia dla o2.pl.

Specjalista komentuje też, dlaczego 18-latek się tak zachowywał w tym momencie. – Przyjął właśnie taką postawę, żeby np. potem opowiadać w areszcie innym osadzonym: "ale im tam w sądzie pokazałem" – podaje dr Pobocha.

Z drugiej strony on też jest jeszcze w takim wieku, że może przechodzić okres późnego buntu. To stan, w którym nie uznaje się autorytetów, twierdzi się: "ja jestem najmądrzejszy, wiem wszystko, wiem, jak się zachować". Zachowanie oskarżonego nie świadczy o ciężkich zaburzeniach czy chorobie psychicznej. To przywilej, cecha wieku dojrzewania – kwituje dr Pobocha.

Przypomnijmy. Pierwszy dzień procesu Bartosza G. zakończył się odroczeniem rozprawy do 2 grudnia 2026 r. Powodem był wniosek o wyłączenie dwojga sędziów ze składu orzekającego, złożony przez adwokatkę 18-latka.

Zabójstwo Mai Kowalskiej wstrząsnęło Polską

Maja Kowalska wyszła z domu (w kwietniu 2025 r.) do kolegi i nie wróciła. Bliscy zgłosili jej zaginięcie. Niestety, 1 maja 2025 r. natrafiono na zmasakrowane ciało dziewczyny. Znajdowało się ono w zaroślach nieopodal zakładu, który należy do rodziny Bartosza G.

Chłopaka oskarżono o zabójstwo 16-latki ze szczególnym okrucieństwem. Zatrzymano go w Grecji, gdzie przebywał na wymianie uczniowskiej, a następnie przetransportowano do Polski. Bartosz G. konsekwentnie nie przyznaje się do winy. Grozi mu do 30 lat więzienia (w chwili tragedii miał 17 lat).

Wybrane dla Ciebie