Interwencja u rodziców Mirelli ze Świętochłowic. "Wrzeszczała na całą klatkę"

Agnieszka Potoczny-Łagowska
dNa zdjęciu Mirella.
Źródło zdjęć: © Pomagam.pl

3 listopada policja i ratownicy medyczni pojawili się w mieszkaniu rodziców Mirelli ze Świętochłowic. Według relacji sąsiadów matka 43-latki nie chciała wyjść z lokalu i została zabrana do karetki. Jak informuje "Fakt", policja potwierdziła interwencję oraz przewiezienie jednej osoby do szpitala, ale nie ujawniła jej przyczyny.

Jak podaje "Fakt", policjanci zjawili się pod blokiem rodziców Mirelli we wtorek przed godz. 9.00. Lokatorzy słyszeli podniesione głosy na klatce schodowej. Ojciec 43-latki miał spokojnie opuścić mieszkanie w towarzystwie mundurowych. Znacznie więcej emocji wywołało wyprowadzanie jego żony.

Interwencja u rodziców Mirelli ze Świętochłowic. "Wrzeszczała na całą klatkę"

Świadkowie przekazali tabloidowi, że kobieta odmawiała wyjścia z lokalu. Według ich relacji funkcjonariusze umieścili ją na wózku, a następnie przekazali ratownikom.

Mówili coś o przesłuchaniu, ale ona nie chciała wyjść z mieszkania. Wynosili ją na wózku do karetki. Była w takiej samej podomce jak zawsze. Wrzeszczała na całą klatkę – opisywał "Faktowi" pan Stanisław, mieszkaniec bloku.

Co policja powiedziała o interwencji?

O działania służb "Fakt" zapytał świętochłowicką policję. Rzecznik, asp. sztab. Marcin Korek, potwierdził, że funkcjonariusze interweniowali w mieszkaniu rodziców Mirelli. Zastrzegł jednak, że nie może ujawnić, czy akcja miała związek ze śledztwem dotyczącym 43-latki.

Interwencja była, ale raczej w celu udzielenia pomocy – powiedział Marcin Korek. Dodał, że zakończyła się przewiezieniem jednej osoby do szpitala. Podkreślił również, że ze względu na dobro sprawy nie będzie przekazywał kolejnych informacji.

Nie wiadomo zatem, czy policjanci przyjechali, aby doprowadzić rodziców na czynności procesowe, czy reagowali na stan zdrowia kobiety. Według ustaleń "Faktu" matka Mirelli nadal przebywa w szpitalu. Prokuratura nie potwierdziła dotąd dziennikowi, jaki był związek wtorkowej interwencji z prowadzonym postępowaniem.

Śledztwo w sprawie życia Mirelli w izolacji

Mirella, która ma dziś 43 lata, przez niemal trzy dekady pozostawała poza społeczeństwem. W ubiegłym roku wyszło na jaw, że mieszkała w całkowitej izolacji w lokalu rodziców. Prokuratura w Chorzowie wszczęła postępowanie dotyczące możliwego znęcania się nad kobietą. Według nieoficjalnych informacji tabloidu śledztwo zbliża się do końca, a rodzice od dłuższego czasu mieli nie stawiać się na zaplanowane czynności.

Od sierpnia 2026 r. Mirella nie mieszka już z rodzicami. Przeprowadziła się dobrowolnie do lokalu udostępnionego przez ośrodek wsparcia w Świętochłowicach. Jak wynika z przekazanych przez "Fakt" informacji, jest zadowolona z nowej sytuacji i zaczyna samodzielnie układać swoje życie. Nadal nie ustalono, dlaczego przez tak wiele lat pozostawała w izolacji.

Wybrane dla Ciebie