Do ataku doszło rano, gdy Greg O’Neill pływał w pobliżu brzegu z innym mężczyzną. 63-latek nagle zniknął. Na miejscu pojawiły się policja, służby ratunkowe i łodzie policyjne. Poszukiwania rozpoczęto również przy udziale śmigłowca. Ciała nie udało się odnaleźć.
Po chwili było już wiadomo, że doszło do ataku rekina. Świadkowie zauważyli, że w okolicy pływa 2,5-metrowy żarłacz biały. Jacqui Rapaic relacjonowała, że widziała w wodzie krew.
Mój przyjaciel powiedział: "Jac, chyba doszło do ataku rekina", a ja spojrzałam w stronę oceanu i zobaczyłam kałużę krwi – mówiła w ABC News.
Kolejna osoba również widziała atak rekina na mężczyznę, którym drapieżnik – jak opisywała – "rzucał jak rybą". Drugiej osobie, która oprócz Grega O'Neilla znajdowała się w wodzie, udało się uciec na brzeg. Plaże w północnej części Perth zostały zamknięte.
Policja wodna zidentyfikowała żarłacza białego. Australijska minister rybołówstwa, Jackie Jarvis, zdecydowała się na wydanie nakazu schwytania i zabicia osobnika. To pierwszy taki przypadek w rejonie Sorrento Beach od 10 lat.
Podejmując tę decyzję, wzięłam pod uwagę wyjątkowe okoliczności ataku, zagrożenie stwarzane przez rekina oraz możliwość odzyskania dowodów dla koronera – cytuje minister ABC News.
Jackie Jarvis zaznaczyła jednocześnie, że nie chodzi o powrót do masowego odstrzału żarłaczy białych. Gatunek jest chroniony, a władze Australii od lat stosują inne sposoby ograniczania ryzyka, m.in. znakowanie i śledzenie rekinów, system ostrzegania oraz monitoring.
Nakaz dotyczy konkretnego rekina, który został powiązany ze śmiercią Grega O’Neilla. Na razie nie udało się odłowić drapieżnika z powodu wzburzonej wody i niekorzystnej pogody. Rozważane jest zwiększenie wykorzystania dronów oraz rozszerzenie programu znakowania rekinów.
14 września inny rekin odgryzł surferowi część nogi
Śmierć 63-latka była trzecim śmiertelnym atakiem rekina w Australii Zachodniej w tym roku. Kilka dni wcześniej, 14 września, do podobnego zdarzenia doszło w Geraldton, około 400 km na północ od Perth.
56-letni Mel Ismail został zaatakowany podczas surfowania. Mężczyzna przeżył, jednak rekin odgryzł mu część nogi. Z pomocą ruszył mu inny surfer, który wyciągnął rannego z wody, założył mu opaskę uciskową i wezwał służby ratunkowe.