Najważniejsze informacje
- W Syktywkarze wyborcy mieli dostawać karty z krzyżykiem przy Jednej Rosji, o czym informował kandydat komunistów Oleg Michajłow.
- W sieci krążą nagrania z Woroneża i Petersburga, na których widać wrzucanie wielu kart do urny.
- Unia Europejska uznała głosowanie w rosyjsko okupowanych częściach Ukrainy za nielegalne i zapowiedziała, że nie uzna jego wyników.
Rosja rozpoczęła trzydniowe głosowanie w pierwszych od rozpoczęcia pełnoskalowej wojny w Ukrainie wyborach parlamentarnych. Odbywają się one przy niemal całkowitym braku rzeczywistej opozycji, a większość kandydatów sprzeciwiających się wojnie została wykluczona z udziału. Jedna Rosja pozostaje dominującą siłą polityczną w kraju. Równolegle pojawiają się doniesienia o nieprawidłowościach w lokalach wyborczych.
Jak podają media, w mieście Syktywkar wyborcy mieli zostać omyłkowo wyposażeni w karty już oznaczone krzyżykiem przy Jednej Rosji. Taki przypadek opisał kandydat komunistów Oleg Michajłow. W innych miejscach zgłaszano problemy z plombami na urnach, a w obwodzie samarskim widziano osoby wychodzące z kartami w ręku.
WIDEORosyjskie MSZ zamyka niemiecką ambasadę. Mają dzień na opuszczenie kraju
Nagrania z Woroneża i Petersburga
Wideo z Woroneża na południowym zachodzie Rosji ma pokazywać mężczyznę wrzucającego do urny wiele kart. Podobny incydent opisano w Petersburgu: pracownik lokalu wyborczego miał zostać nagrany podczas wrzucania do urny około 100 kart. Według doniesień problemy stwierdzono również z zabezpieczeniami kilku urn.
W relacjach cytowanych przez "Daily Mail" pojawia się także wątek nacisków w miejscu pracy. Pracownicy spółek państwowych i zakładów przemysłu obronnego mieli otrzymywać polecenia, by zagłosować na Jedną Rosję, a następnie przesłać przełożonym zdjęcia wypełnionych kart. Na Sachalinie mobilne komisje miały działać bez obserwatorów, którym uniemożliwiono towarzyszenie podczas głosowania.
Głosowanie w okupowanych regionach Ukrainy i reakcje
W okupowanym obwodzie ługańskim część wyborców miała usłyszeć, że już oddała głos w głosowaniu przedterminowym, mimo że mieszkańców wielu miejscowości nie poinformowano wcześniej o jego przeprowadzaniu.
Budynek, w którym jestem zameldowany, został zniszczony w czasie wojny. Nie mam pojęcia, kto głosował ani kiedy. Hańba – wskazywał jeden z mieszkańców cytowanych przez "Daily Mail".
Głosowanie obejmuje również mieszkańców czterech ukraińskich regionów anektowanych przez Rosję, choć Moskwa nie kontroluje ich w całości, a także Krymu, zajętego przez Rosję w 2014 r. W kontrolowanej przez Rosję części obwodu donieckiego wyborcy mieli wrzucać karty do urny w obecności uzbrojonego rosyjskiego żołnierza.
Krytyczne głosy z Kijowa i UE
Władze w Kijowie uznały głosowanie na okupowanych terenach za nielegalne i wezwały zagraniczne rządy oraz organizacje międzynarodowe, by nie uznawały jego wyników. Do sprawy odniosła się również Unia Europejska.
Te tak zwane wybory stanowią kolejne rażące naruszenie prawa międzynarodowego. UE nie uzna ani ich przeprowadzenia na tymczasowo okupowanych terytoriach Ukrainy, ani ich wyników – mówił rzecznik Komisji Europejskiej Christian Wigand, cytowany przez "Daily Mail".
Wigand zwrócił także uwagę, że Rosja nie zaprosiła obserwatorów OBWE, a sposób przeprowadzania wyborów świadczy, jego zdaniem, o dalszej erozji standardów demokratycznych w kraju.