Rosjanie rekrutują osoby uzależnione? Oni mają walczyć w Ukrainie
Brytyjski "Telegraph" przekazuje, że rosyjska armia ma kierować na wojnę w Ukrainie osoby z ośrodków rehabilitacyjnych dla uzależnionych oraz ludzi z ciężkimi chorobami. Wskazywane są przypadki przymusu, manipulacji i obchodzenia kryteriów zdolności do służby.
Według "Telegraph", do jednostek trafiają osoby w podeszłym wieku, fizycznie niezdolne do służby, uzależnione od alkoholu, a także z HIV, wirusowym zapaleniem wątroby i innymi poważnymi schorzeniami. Część rekrutów, jak relacjonował rosyjski żołnierz cytowany w publikacji, miała zostać zwerbowana w Petrozawodsku przez tzw. czarnych werbowników.
Żołnierz opowiadał, że nowo przyjętym odbierano karty bankowe, ograniczając im dostęp do pieniędzy. Twierdzi też, że w jego oddziale z czterdziestu ludzi ok. trzydziestu nie spełniało podstawowych wymogów zdrowotnych i sprawnościowych. Materiał wskazuje, że wielu z nich trafiało następnie do strefy działań bojowych bez pełnego szkolenia.
Rosjanie mają rekrutować na front osoby uzależnione
W publikacji podkreślono zarzuty o stosowanie przymusu i manipulacji wobec osób, które nie powinny trafić do armii: chorych, z zaburzeniami psychicznymi oraz cudzoziemców. Zgodnie z tymi relacjami część mężczyzn miała podpisywać kontrakty pod wpływem alkoholu lub pod presją. Pojawiały się też informacje o fałszowaniu podpisów i stawianiu alternatywy: służba albo więzienie.
Oksana Kuzan, współzałożycielka i szefowa działu analitycznego USCC, oceniła w rozmowie z brytyjską gazetą, że Rosja coraz szerzej sięga po grupy wrażliwe: osoby z uzależnieniami, bezrobotnych, chorych i byłych więźniów, a także korzysta z metod rekrutacji migrantów. Wskazywała przy tym na istnienie regionalnych kwot dla kontraktowych żołnierzy, co miało skłaniać lokalne władze do wysyłania na front ludzi bez realnej oceny ich stanu.
Czarni werbownicy i naciski finansowe
"Telegraph" opisywał mechanizm wynagradzania rekruterów za każdego pozyskanego żołnierza. Taki system miał kierować ich uwagę na społecznie najsłabszych, którzy łatwiej ulegają namowom lub presji. Według przytoczonych relacji w niektórych przypadkach nowo wcielonych pozbawiano środków do życia już na etapie transportu i formowania pododdziałów.
Żołnierz, na którego powołuje się materiał, twierdził, że dowódcy ignorowali stan zdrowia ludzi i kierowali ich do szturmów bez przygotowania. Według tych opisów osoby odmawiające udziału w takich działaniach mogły doświadczać surowych kar.
Chorzy w odrębnych pododdziałach i rekrutacja cudzoziemców
Rosji stawiane są zarzuty, że angażuje do walki ludzi z poważnymi schorzeniami, czasem tworząc dla nich oddzielne formacje. Równolegle, aby uzupełniać straty, Moskwa miała sięgać po cudzoziemców, m.in. z Afryki, obiecując wysokie wypłaty lub wprowadzając ich w błąd co do warunków kontraktu.
Kuzan wskazuje, że wraz ze wzrostem strat i spadkiem liczby chętnych do służby presja wywierana przez tzw. czarnych werbowników może się nasilać. W innym materiale serwisu Obozrevatel opisywano też kampanię rekrutacyjną wśród studentów – młodym ludziom miano obiecywać, że kontrakt potrwa „tylko rok” i będzie bezpieczny, a na uczelniach w całej Rosji odbyło się już ponad dwieście spotkań agitacyjnych.