Rosyjskie drony blisko Polski. Ekspert mówi, co może za tym stać

Rosyjskie drony odrzutowe miały zbliżać się do granicy Ukrainy z Polską, a następnie zawracać na wschód. Gen. Tomasz Drewniak w rozmowie z "Faktem" wskazuje dwa możliwe cele takich manewrów. Ostrzega też przed ryzykiem niekontrolowanego incydentu.

..=Rosyjskie drony blisko Polski. Ekspert mówi, co może za tym stać
Źródło zdjęć: © Getty Images • Zdjęcie wygenerowane przy pomocy AI
Jakub Artych

Najważniejsze informacje

  • Gen. Tomasz Drewniak ocenia, że Rosja będzie pogłębiać działania nazywane drabinką eskalacyjną.
  • Podrywanie myśliwców generuje koszty i może obciążać system reagowania.
  • Syreny alarmowe przy granicy zwiększają niepokój mieszkańców oraz mogą osłabiać ich zaufanie do państwowych ostrzeżeń.

Rosyjskie drony odrzutowe miały zbliżać się do granicy Ukrainy z Polską, po czym zmieniać kierunek i odlatywać na wschód. Co może stać za takimi manewrami? W rozmowie z "Faktem" gen. Tomasz Drewniak, były inspektor sił powietrznych, wskazał dwa możliwe cele Rosji. Zwrócił również uwagę na zagrożenie, którego nie można lekceważyć.

Pierwszy wiąże się ze sposobem działania ukraińskiej obrony powietrznej. Jej systemy są w dużej mierze nastawione na wykrywanie zagrożeń nadlatujących ze wschodu. Obiekt wykonujący manewry w pobliżu zachodniej granicy Ukrainy może więc stawiać obrońców w trudniejszej sytuacji.


WIDEO
Szwajcarski luksus na Rok Kozy. Niesamowite ukryte detale nowego IWC

A po drugie, pamiętajmy, że Rosjanie będą tę drabinkę eskalacyjną pogłębiać. Tam siedzi cała masa ludzi, która wymyśla różne rzeczy, żebyśmy się nie czuli komfortowo. Więc tak, to może być też sposób na sianie niepewności w Polsce – tłumaczył były inspektor Sił Powietrznych.

Takie działania nie muszą oznaczać bezpośredniego ataku na Polskę. Mogą jednak zmuszać państwa NATO do stałego uwzględniania ryzyka i utrzymywania gotowości do reakcji.

W praktyce oznacza to konieczność uważnego śledzenia sytuacji w powietrzu, analizowania kolejnych sygnałów i podejmowania decyzji dotyczących bezpieczeństwa. Każdy taki incydent wymaga oceny, nawet jeżeli ostatecznie nie dochodzi do naruszenia granicy.

Rosyjskie drony blisko Polski

W ocenie generała presja nie ogranicza się do kwestii wojskowych. Znaczenie ma również to, jak kolejne incydenty odbierają mieszkańcy Polski, zwłaszcza regionów położonych blisko granicy.

Koszty podrywania myśliwców to jedno, ale jest też przeciążanie systemu, w którym podrywamy samoloty i w zasadzie się nic nie dzieje. Po drugie, Rosjanie mają świadomość alertów dla mieszkańców Polski. Dla Polaków mieszkających w województwach przygranicznych wycie syren to nie jest komfortowa sytuacja – dodał.

Gen. Drewniak zwracał uwagę, że Rosja może liczyć również na napięcia społeczne i przerzucanie odpowiedzialności za zagrożenie na Ukrainę. W takim scenariuszu skutkiem działań wojennych byłoby nie tylko niebezpieczeństwo militarne, lecz także pogłębianie podziałów w społeczeństwie.

Wybrane dla Ciebie