Zadał jej 49 ciosów. Obok było dziecko. "Nawet Pan Bóg mu tego nie wybaczy"

Jarosław S. zwabił matkę swojego dziecka, Natalię, do mieszkania, gdzie zadał jej... 49 ciosów nożem. Po zabójstwie kobiety pojechał z synkiem do rodziców, a następnie poszedł do kościoła i się wyspowiadał. Sprawę przybliżyła "Uwaga!" TVN w najnowszym reportażu.

dZadźgał Natalię. Obok było dziecko. "Nawet Pan Bóg mu tego nie wybaczy"
Źródło zdjęć: © Facebook(uwaga), Pixabay
Agnieszka Potoczny-Łagowska

Natalia miała 22 lata, kiedy poznała w pracy Jarosława S., starszego od niej o 12 lat. Mężczyzna był wówczas objęty dozorem i miał założoną elektroniczną bransoletę. Kobieta uważała jednak, że partner zmienił swoje życie, a kuratorka dobrze go ocenia.

Para zamieszkała razem i doczekała się dziecka. Z czasem w domu pojawiła się przemoc. Prokurator Marek Piegat z Prokuratury Rejonowej Poznań-Grunwald wskazywał w reportażu "Uwagi!", że Jarosław S. kontrolował kontakty Natalii, zabierał jej telefon i ograniczał możliwość rozmów z osobami, których sam nie akceptował. Kobieta miała także doświadczać wyzwisk oraz przemocy fizycznej.

Matka Natalii, pani Iwona, relacjonowała w materiale TVN, że córka była pod silnym wpływem partnera. W jej ocenie Jarosław S. wymagał całkowitego posłuszeństwa i reagował agresją, gdy sytuacja nie układała się po jego myśli.

Zadał jej 49 ciosów. Obok było dziecko. "Nawet Pan Bóg mu tego nie wybaczy"

Natalia zdecydowała się odejść. Zamieszkała w centrum interwencji kryzysowej, a wobec Jarosława S. założono Niebieską Kartę. Sąd wydał również zakaz zbliżania się mężczyzny do byłej partnerki. Według relacji matki po rozstaniu Natalia odzyskała spokój i cieszyła się, że uwolniła się od partnera.

Kontakt między byłymi partnerami pojawiał się wyłącznie w sprawach dotyczących ich dziecka. Natalia przekazywała Jarosławowi S. informacje o wizytach lekarskich syna. W dniu zabójstwa udała się z dzieckiem do lekarza. Po wizycie mężczyzna pojawił się w pobliżu i nakłonił kobietę do pójścia do mieszkania, obiecując wypłatę alimentów.

Według relacji przedstawionej w programie "Uwagi!" w mieszkaniu Jarosław S. zaatakował Natalię wojskowym nożem. Kobieta próbowała wydostać się przez drzwi, ale napastnik miał wciągnąć ją z powrotem do środka. Matka ofiary mówiła w reportażu o 49 ciosach. W tym samym lokalu znajdowało się dwuletnie dziecko pary, zamknięte w drugim pokoju.

Co zrobił Jarosław S. po zabójstwie?

Po śmierci Natalii Jarosław S. zabrał syna i pojechał do swoich rodziców. Następnie razem z ojcem udał się do kościoła, gdzie przystąpił do spowiedzi. Później zgłosił się na policję. Podczas przesłuchania w prokuraturze przyznał się do zabójstwa.

– Z czego (się wyspowiadał – przyp.)? Z tego, że zabił mi córkę? Nawet Pan Bóg mu tego nie wybaczy – stwierdziła w "Uwadze!" matka Natalii, pani Iwona.

Prokurator Marek Piegat przekazał w materiale TVN, że Jarosław S. miał świadomość swojego działania. Biegli ocenili, że w chwili zbrodni był poczytalny i rozumiał zarówno swoje zachowanie, jak i jego konsekwencje.

Jarosław S. posiadał już wyrok za groźby karalne

Jarosław S. miał już wcześniej konflikt z prawem. Rok przed poznaniem Natalii sąd skazał go na 10 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata. Dostał wówczas także dozór za groźby karalne wobec poprzedniej partnerki.

Matka zamordowanej Natalii żąda dla Jarosława S. dożywotniego pozbawienia wolności bez możliwości warunkowego zwolnienia.

Wybrane dla Ciebie