Zostawiła 4 dzieci i poleciała do Las Vegas. Policja czekała na nią na lotnisku

Irene Miller poleciała służbowo do Las Vegas, pozostawiając w domu na Florydzie czworo dzieci w wieku od 9 do 14 lat. Gdy jej najmłodszy syn doznał urazu głowy i wezwano pomoc, kobieta nie wróciła od razu do domu. Według policji miała też mieć pretensje do najstarszego dziecka o telefon na numer alarmowy 911.

.Zostawiła 4 dzieci i poleciała do Las Vegas. Policja czekała na nią na lotnisku
Źródło zdjęć: © Facebook
Jakub Artych

Najważniejsze informacje

  • Dziewięcioletni chłopiec zranił się w głowę, gdy podczas budowania fortu spadł na niego ciężarek.
  • Irene Miller usłyszała cztery zarzuty narażenia dzieci na niebezpieczeństwo.
  • Po powrocie z Las Vegas kobieta została zatrzymana na lotnisku w Orlando.

50-letnia Irene Miller z Florydy została zatrzymana po powrocie z Las Vegas, dokąd wyjechała w sprawach zawodowych. Jak opisał "New York Post", kobieta miała pozostawić w domu czworo dzieci w wieku od 9 do 14 lat, bez nocnej opieki dorosłego. Sprawa wyszła na jaw po wypadku, w którym ucierpiał jej najmłodszy syn.

Do zdarzenia doszło 21 października wieczorem w miejscowości Kissimmee na Florydzie. Dziewięcioletni chłopiec budował w domu fort z koców i prześcieradeł. Podczas zabawy ciężarek, którego użył do podtrzymania materiału, spadł mu na głowę.

Rodzeństwo zadzwoniło pod numer alarmowy 911. Na miejsce przyjechali funkcjonariusze, którzy zastali w domu całą czwórkę dzieci bez opieki dorosłego. Ranny chłopiec trafił do szpitala. Jego obrażenia opatrzono, a dziecko zostało później wypisane do domu.


DLA CIEBIE
OMODA - poznaj markę i jej modele

Policjanci skontaktowali się z Irene Miller, która przebywała w Las Vegas. Według relacji kobieta miała zlekceważyć telefon funkcjonariusza, tłumacząc, że pracuje, a następnie zakończyć rozmowę.

Później miała zadzwonić do 14-letniego syna. Jak przekazała policja, zarzuciła mu, że dzwoniąc pod numer alarmowy, może wpędzić ją w kłopoty. Nastolatek miał rozmawiać z matką przez telefon na głośniku, stojąc obok funkcjonariusza.

Dlaczego dzwonisz pod 911? Wpędzisz mnie w kłopoty – tak, według relacji przytoczonej przez "New York Post", miała brzmieć reakcja kobiety.

Miller nie wróciła natychmiast na Florydę, mimo że jej syn wymagał pomocy medycznej. Do domu dotarła dopiero po zakończeniu podróży, 23 października.

Kobieta wyjechała do Las Vegas 18 października. Jak wyjaśniła później śledczym, zorganizowała opiekę nad dziećmi. Opiekunka miała przyjeżdżać rano, pomagać im przygotować się do szkoły, a następnie zaglądać do nich po południu.

Nie zostawała jednak na noc. Co więcej, według ustaleń policji mieszkała w okolicach Tampy, około dwóch godzin drogi od domu dzieci. Oznaczało to, że przez znaczną część doby rodzeństwo pozostawało bez bezpośredniego nadzoru osoby dorosłej.

Funkcjonariusze zwrócili uwagę również na warunki w mieszkaniu. Dom był czysty, a dzieci zadbane, ale w lodówce miało być niewiele jedzenia dla całej czwórki.

Policja czekała na nią na lotnisku

Po powrocie z Las Vegas Irene Miller została zatrzymana na międzynarodowym lotnisku w Orlando. Kobieta usłyszała cztery zarzuty dotyczące zaniedbania dzieci bez spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Trafiła do aresztu w hrabstwie Orange, ale następnego dnia wyszła na wolność po wpłaceniu kaucji w wysokości 4 tys. dolarów.

Według "New York Post" nie było wówczas wiadomo, kiedy odbędzie się jej kolejna rozprawa.

Wybrane dla Ciebie