Ukraińska Niezależna Agencja Informacyjna (UNIAN) opisuje historię ukraińskich żołnierzy, którzy natrafili na wroga mówiącego w ich ojczystym języku. Udało im się rozpoznać zdrajcę dzięki szczęśliwemu zbiegowi okoliczności.
Z relacji wojskowych z 1. Samodzielnego Pułku Szturmowego im. Dmytra Kociubayla wynika, że udawali się na pozycje, gdy nagle stanął przed nimi mówiący po ukraińsku mężczyzna. Miał on mówić, że "jest jednym z nich".
Zaczął krzyczeć po ukraińsku "Chłopaki, gdzie jesteście?". Na początku milczeliśmy, a potem zapytałem, kim jest. W odpowiedzi powiedział, że "szuka swoich ludzi" - powiedział żołnierz o pseudonimie "Mamoczka". który zrelacjonował całe starcie w rozmowie z UNIAN.
Zdrajca tłumaczył żołnierzom, że pochodzi z Ukrainy. Zdradziło go jednak radio, które zaczęło nadawać komunikaty po rosyjsku i jego współrzędne. Ukraińcy zdali sobie sprawę, że stoją twarzą w twarz z wrogiem.
Gdy kolaborant uciekł w krzaki, doszło do wymiany ognia. Okazało się, że zdrajcy towarzyszą rosyjscy żołnierze. Zarówno Ukraińcy, jak i Rosjanie używali broni maszynowej i granatów. Żołnierzom 1. Samodzielnego Pułku Szturmowego im. Dmytra Kociubayla nic się nie stało, ale zdrajca uciekł.