W połowie sierpnia 2026 roku policjanci z Bydgoszczy i Krakowa zatrzymali w pow. bydgoskim parę zamieszaną w handel opioidami. 37-letnia kobieta i 40-letni mężczyzna mieli rozprowadzać po Polsce leki psychotropowe i narkotyki. Z ustaleń śledczych wynika, że ich działania odpowiadają za śmierć co najmniej czterech młodych kobiet na terenie Krakowa. Niektóre "klientki" pary nie miały ukończonych 18 lat.
Z zebranych materiałów wynika, że para była częścią krajowej siatki, której celem było uzależnienie młodych dziewczyn (często z problemami emocjonalnymi) od opioidów. "Gazeta Wyborcza" wskazuje, że do grupy należał 58-letni anestezjolog z Dolnego Śląska. Lekarz wystawiał recepty na leki psychotropowe. Robił to na zlecenie 37-latki. Mężczyzna miał zarobić co najmniej 200 tys. zł za udział w procederze.
Recepty wykupywano najwcześniej kolejnego dnia. Czasami anestezjolog sam decydował, że na kogoś już nie może wystawiać recepty. Wtedy prosił o inne dane. Kolegom mówił, że dzięki "biznesowi" nie musi już brać dodatkowych dyżurów w szpitalu - powiedział "Gazecie Wyborczej" śledczy zaangażowany w sprawę.
Koszt pojedynczej recepty to 250 zł. Za partię lekarz otrzymywał nawet 2 tys. zł. Policja zatrzymała lekarza. Składając wyjaśnienia stwierdził, że "ratował ludzi, którzy wymagali pomocy".
Śledczy sprawdzają, czy w procederze mogły ucierpieć również inne osoby. Policjanci są na tropie kolejnych członków szajki. Na razie zatrzymano 17 osób. 10 osób znajduje się w areszcie. Wśród nich jest 37-letnia kobieta.