Informację o zakończeniu sprawy przekazało KTOZ w mediach społecznościowych.
Zapadł prawomocny wyrok wobec oprawcy króliczka Marcysia! Sadyście, który bezbronnemu zwierzęciu obciął uszy, połamał łapki i pociął nożem zasądzono: karę pozbawienia wolności na 5 miesięcy, zakaz posiadania zwierząt przez 15 lat, przepadek zwierzęcia oraz nawiązkę na KTOZ w wysokości 10 tysięcy złotych. Czy to kara adekwatna do popełnionego czynu? Nie nam to oceniać… – napisali przedstawiciele organizacji.
Internauci nie kryją oburzenia
Prawomocny wyrok wywołał falę komentarzy w mediach społecznościowych. Pojawiły się setki opinii osób, które uważają, że wymierzona kara jest zbyt łagodna w stosunku do okrucieństwa, jakiego doznał Marcyś. W komentarzach powtarzają się głosy o potrzebie zaostrzenia kar za znęcanie się nad zwierzętami.
Wielu użytkowników zwraca jednocześnie uwagę, że pozytywnym elementem wyroku jest 15-letni zakaz posiadania zwierząt, który – ich zdaniem – może uchronić kolejne zwierzęta przed podobnym losem.
Wstrząsająca sprawa poruszyła całą Polskę
Do dramatycznych wydarzeń doszło 11 lutego w Krakowie. Wieczorem przypadkowa kobieta znalazła ciężko rannego królika w Ogrodzie Kasztanowym, niedaleko Dworca Głównego. Zwierzę leżało w zaroślach pod krzakiem i wymagało natychmiastowej pomocy weterynaryjnej.
Królik, któremu później nadano imię Marcyś, miał obcięte uszy, liczne rany cięte i kłute oraz połamane łapy. Stan zwierzęcia był na tyle ciężki, że lekarze byli zmuszeni amputować obie tylne kończyny.
Policja szybko ustaliła sprawcę
Śledczy zabezpieczyli nagrania z monitoringu i inne dowody, dzięki którym udało się wytypować podejrzanego. Zatrzymanym okazał się 21-letni mieszkaniec Krakowa. Jak informowała wcześniej małopolska policja, mężczyzna usłyszał zarzut znęcania się nad zwierzęciem. Według funkcjonariuszy przyznał się do okaleczenia królika, a sąd zastosował wobec niego trzymiesięczny tymczasowy areszt.
Podczas przeszukania mieszkania policjanci zabezpieczyli również ostry przedmiot, który miał posłużyć do okaleczenia zwierzęcia. Funkcjonariusze znaleźli także marihuanę, dlatego mężczyzna mógł odpowiadać również za przestępstwo związane z posiadaniem narkotyków.
Marcyś dostał drugą szansę
Po operacji królik trafił pod opiekę Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, a następnie znalazł nowy dom. Zamieszkał u pani Kasi z Katowic, która od lat opiekuje się królikami wymagającymi szczególnej troski, w tym zwierzętami niepełnosprawnymi.
Mimo dramatycznych przeżyć Marcyś stopniowo wracał do zdrowia. Choć amputacja obu tylnych łap była konieczna, opiekunowie podkreślali, że królik pozostał ufny wobec ludzi.