Spór o drogę i działkę wójta. W tle 5 milionów złotych

W Jeżowie Sudeckim planowana inwestycja drogowa wywołała spór o wywłaszczenia i przebieg trasy. Jak dowiadujemy się z programu "Interwencja" mieszkańcy twierdzą, że nowy odcinek ma prowadzić także w stronę działki wójta.

Jeżów Sudecki (zdj. podgl.).Jeżów Sudecki (zdj. podgl.).
Źródło zdjęć: © Wikimedia Commons | Platanacero
Karol Osiński

Najważniejsze informacje

  • Mieszkańcy Jeżowa Sudeckiego twierdzą, że pod nazwą remontu jednej ulicy ukryto znacznie większą inwestycję.
  • Planowana droga może oznaczać wywłaszczenie prywatnych działek i rozbiórkę nowo budowanych domów.
  • Sprawa trafiła do starostwa, które prowadzi procedurę ZRID i ma wydać decyzję do końca czerwca lub początku lipca.

Spór zaczął się, gdy Marcin Dülz ruszył z budową domu na działce odziedziczonej po rodzicach. Według doniesień mieszkańcy dopiero po czasie dowiedzieli się, że teren może zająć nowa droga. W podobnej sytuacji znalazł się też jego brat, a inwestycja może objąć kolejne prywatne grunty w tej części Jeżowa Sudeckiego.

Spór w Jeżowie Sudeckim. W tle miliony i działka wójta

Kontrowersje wzmacnia sposób wpisania zadania do budżetu gminy. Radni głosowali nad pozycją opisaną jako "przebudowa ulicy Bocznej", bo o remont tej drogi prosili sami mieszkańcy. Później okazało się, że plan obejmuje także nowy odcinek ulicy Dworcowej, większy niż sama modernizacja Bocznej.

Marcin Ryłko z rady gminy mówi, że radni nie znali pełnej skali przedsięwzięcia. - Poczuliśmy się po prostu oszukani. Zapytaliśmy, dlaczego to zadanie ma nazwę, która absolutnie nie sugeruje skali tego zadania - twierdzi radny. Wójt Edward Dudek odpowiada, że nazwa była jedynie uogólnieniem dla inwestycji obejmującej wiele działek.

Najwięcej emocji budzi fakt, że jedna z działek wójta leży przy planowanej trasie. Samorządowiec przekonuje, że to zbieg okoliczności. - Gdyby ktoś chciał tak mówić, to by droga prowadziła tylko i wyłącznie do mojej działki. Moja działka jest w połowie tej drogi. To oczywiście przypadkowo się złożyło - zapewnia wójt. Mieszkańcy oceniają sytuację inaczej i wskazują koszt inwestycji przekraczający 5 mln zł.

Procedura ZRID i możliwe wywłaszczenia

Gmina sięgnęła po procedurę ZRID, czyli zezwolenie na realizację inwestycji drogowej. Mieszkańcy podkreślają, że ten tryb mocno skraca formalności i utrudnia skuteczny sprzeciw. Tomasz Petroniuk mówi, że właściciele mogą zorientować się bardzo późno, a potem mają tylko 30 dni na reakcję już na etapie starostwa, a nie rozmów z wójtem.

Marcin Dülz relacjonuje, że mieszkańcy wielokrotnie protestowali podczas komisji i sesji rady gminy, ale słyszeli, że nic nie da się już zmienić, bo projekt trafił do starostwa. Starosta karkonoski Mirosław Górecki przyznał, że urząd musi dokończyć procedurę po otrzymaniu wniosku z gminy. Decyzja ma zapaść do końca czerwca albo na początku lipca, a mieszkańcy liczą się z walką przed sądem administracyjnym.

Wybrane dla Ciebie