Najważniejsze informacje
- Sąd odroczył wykonanie 5-letniej kary dla Agnieszki Z. o kolejny rok.
- Kobieta została prawomocnie skazana za śmiertelny wypadek z maja 2021 r. pod Aleksandrowem Łódzkim.
- Rodziny ofiar i prokuratura kwestionują decyzję o dalszym odroczeniu kary.
Do tragedii doszło 8 maja 2021 r. na drodze wylotowej z Aleksandrowa Łódzkiego. Według doniesień kierująca jeepem wyprzedzała mimo zakazu, wjechała na przeciwległy pas i uderzyła w dwa motocykle, którymi wracało do domu troje znajomych. Wszyscy zginęli, a sama kobieta odniosła niewielkie obrażenia.
Śledczy ustalili, że 23-letnia wtedy Agnieszka Z. jechała ponad dwa razy szybciej, niż pozwalały przepisy. Była trzeźwa. - Świadkowie mówią, że jej styl jazdy był bardzo agresywny - mówi Paweł Jasiak z Prokuratury Okręgowej w Łodzi, cytowany przez uwaga.tvn.pl. Prokuratura podkreślała też, że motocykliści nie mieli szans uniknąć zderzenia.
Proces po wypadku motocyklistów. Dostała 5 lat więzienia, lecz jeszcze nie zaczęła odsiadki
Ofiarami byli doświadczeni motocykliści po czterdziestce, znani w środowisku miłośników jednośladów. Przemysław Bartczak zostawił żonę i troje dzieci. Tomasz Gasztka i Beata Juszczak byli parą, osierocili syna. Proces trwał trzy lata, a bliscy ofiar przekonywali, że oskarżona przez długi czas nie okazywała skruchy.
Wyrok zapadł po apelacji i został utrzymany przez łódzki sąd okręgowy. Agnieszka Z. usłyszała karę 5 lat więzienia. Sąd wskazał, że podczas rozpraw była skupiona głównie na własnym losie. - Nic ją nie ruszało, nie było żadnych przeprosin - oburzał się ojciec zmarłego Przemysława, cytowany w materiale.
Dlaczego kara znów została odroczona?
Po prawomocnym wyroku sąd najpierw zgodził się, by skazana dokończyła staż dentystyczny. Gdy miała rozpocząć karę, obrońcy złożyli kolejny wniosek o odroczenie, tym razem z powodu stanu zdrowia. Sąd, opierając się na opinii biegłego psychiatry, przesunął wykonanie kary o następny rok.
Decyzja wywołała sprzeciw prokuratury i rodzin ofiar. - Jeżeli tak by działał wymiar sprawiedliwości, to nikt by nie siedział - mówi pani Renata, cytowana przez uwaga.tvn.pl. Bliscy podkreślają, że od tragedii minęły lata, a sprawczyni nadal pozostaje na wolności. Prokurator wskazywał też, że wnosił o opinię innego zespołu biegłych, ale sąd nie uwzględnił tego wniosku.