Pierwsze oficjalne informacje służb są bardzo ograniczone. Policja potwierdza jedynie, że tragiczne w skutkach zdarzenie miało miejsce na terenie prywatnej posesji w Zagórzu i od początku prowadzono tam czynności procesowe.
Dramat podczas zabawy w Zagórzu na Podkarpaciu. 7-latka nie żyje. Są nieoficjalne ustalenia "Faktu"
Jak nieoficjalnie ustalił "Fakt", dziewczynka bawiła się na urządzeniu, które przypomina konstrukcje spotykane na placach zabaw.
Według naszych informacji do wypadku doszło, gdy 7-latka weszła na tzw. poziomą drabinkę zamontowaną na czterech filarach, po której dzieci przemieszczają się, zwisając na rękach i chwytając kolejne szczebelki - czytamy na stronie tabloidu.
Z przekazanych dziennikowi nieoficjalnych wiadomości wynika, że w trakcie zabawy jeden z elementów wspomnianej drabinki miał się oderwać. To właśnie zdarzenie doprowadziło do śmiertelnego wypadku.
Akcja ratunkowa i śledztwo prokuratury w Sanoku
Przypomnijmy. Tragedia rozegrała się w czwartek, 13 sierpnia, na terenie prywatnej posesji. Siedmiolatka w trakcie zabawy upadła z dużej wysokości. Świadkowie od razu wezwali pomoc.
Najpierw zjawili się strażacy, którzy podjęli walkę o życie poszkodowanego dziecka. Następnie resuscytację kontynuowała załoga karetki. Do akcji skierowano także śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Niestety, nie udało się przywrócić czynności życiowych u dziecka.
Na miejscu przez długi czas pracowała policja pod nadzorem prokuratora. Zabezpieczono materiał dowodowy i wykonano oględziny.
Sprawą zajmuje się Prokuratura Rejonowa w Sanoku. Śledczy mają wyjaśnić m.in., w jakim stanie była konstrukcja oraz czy ktoś poniesie odpowiedzialność za śmierć dziecka.