Najważniejsze informacje
- 4-letni chłopiec błąkał się sam w pobliżu trasy S17 niedaleko Garwolina.
- Malec nie potrafił podać swoich danych ani miejsca zamieszkania.
- O sytuacji powiadomiono sąd rodzinny, który zbada sprawę.
Interwencja policji i poszukiwania tożsamości
Na miejsce natychmiast wysłano patrol, by zweryfikować zgłoszenie. Funkcjonariusze szybko odnaleźli chłopca, który – jak się okazało – miał zaledwie cztery lata. Dziecko nie było w stanie odpowiedzieć na pytania o swoje imię, adres czy miejsce pobytu bliskich. Policjanci zajęli się maluchem, starając się go uspokoić i jednocześnie skierowali jego uwagę na radiowóz oraz włączone sygnały.
Dziecko przez godzinę bez opieki
Jednocześnie sprawdzano, czy ktoś zgłosił zaginięcie dziecka, jednak żaden alarm do tego czasu nie wpłynął. Policja zaczęła rozpytywać okolicznych mieszkańców, by ustalić tożsamość czterolatka. Poszukiwania trwały ponad godzinę, aż udało się wreszcie dotrzeć pod odpowiedni adres rodzinny.
Reakcja matki i decyzja sądu rodzinnego
Matka chłopca, do której dotarli policjanci na miejscu, była trzeźwa. W rozmowie z funkcjonariuszami wyjaśniła, że "nie zauważyła, że syn sam wyszedł z domu". Do czasu ich przyjazdu kobieta nie zorientowała się, że czterolatka nie ma. Służby powiadomiły sąd rodzinny o tym, co się wydarzyło – instytucja ma ocenić zarówno okoliczności zdarzenia, jak i sytuację dziecka.
Bezpieczny finał dzięki szybkiej reakcji
Na szczęście malcowi nic się nie stało, a błyskawiczna interwencja świadków i policjantów zapobiegła tragedii. Policja przypomina o konieczności stałego nadzoru nad małymi dziećmi, szczególnie w pobliżu ruchliwych dróg. O dalszych działaniach zdecyduje sąd rodzinny.