Świat huczy o asystentce Donalda Trumpa. Rzecznik Melanii odpowiada

Współpracownicy Melanii Trump po raz pierwszy publicznie odnieśli się do spekulacji o bliskiej relacji Donalda Trumpa z jego asystentką Natalie Harp. Rzecznik pierwszej damy Marc Beckman przekonywał, że zainteresowanie mediów to głównie plotki, a nie fakty.

.Na zdjęciu: Donald Trump (z lewej), Natalie Harp (z prawej)
Źródło zdjęć: © Getty Images
Jakub Artych

Najważniejsze informacje

  • Marc Beckman, rzecznik Melanii Trump, w wywiadzie dla Stelli Escobedo bronił Natalie Harp i krytykował media za skupianie się na plotkach.
  • Natalie Harp ma przydomek "human printer", bo towarzyszy prezydentowi z przenośną drukarką i przekazuje mu papierowe wydruki treści z internetu.
  • Według Politico Harp i dwie inne asystentki miały dostać po 45 tys. dolarów "gotówkowego prezentu na święta", a Biały Dom zapewnia, że to zgodne ze standardami prawnymi i etycznymi.

Pierwszy poważny komentarz ze strony otoczenia Melanii Trump pojawił się w środę 9 września. Marc Beckman w rozmowie ze Stellą Escobedo odniósł się do spekulacji na temat relacji Donalda Trumpa z jego współpracowniczką Natalie Harp. Podkreślił, że media nie wiedzą, co naprawdę dzieje się w prywatnym życiu prezydenta i jego rodziny

Liberalne media są absurdalne. Nie wiedzą nic o osobistym i prywatnym życiu pierwszej damy – powiedział Beckman w wywiadzie. Dodał też, że dziennikarze, jego zdaniem, zbyt często wybierają tematy towarzyskie zamiast opisywać osiągnięcia Melanii Trump i prezydenta.

WIDEO
Koniec przyjaźni Joanny Koroniewskiej i Doroty Szelągowskiej? Maciej Dowbor zabrał głos


Harp ma 35 lat i w Białym Domu pełni dość nietypową funkcję. Według doniesień często towarzyszy Donaldowi Trumpowi z przenośną drukarką. W ciągu dnia ma dostarczać prezydentowi wydruki artykułów oraz wpisów z mediów społecznościowych. Stąd przylgnęło do niej określenie "human printer", czyli "ludzka drukarka".

Relacja Trumpa z jego współpracowniczką trafiła na pierwsze strony gazet w sierpniu. Demokratyczny senator Jon Ossoff mówił wtedy na wiecu, że Trump chce "budować swoją salę balową i podróżować z Natalie", choć nie przedstawiał dowodów na prywatny charakter ich relacji.

Duże emocje wzbudziła również sytuacja w Turcji. Harp miała znaleźć się w niewielkim gronie osób towarzyszących prezydentowi podczas przesiadki z Air Force One na inny samolot. Wszystko działo się w związku z zagrożeniem irańskimi zamachami.

Bliskość Harp z Trumpem miała budzić pytania także wśród agentów Secret Service oraz osób z najbliższego otoczenia prezydenta. Do mediów trafiły również fragmenty prywatnych listów Harp z 2023 r. W jednym z nich miało znaleźć się bardzo osobiste zdanie skierowane do Trumpa: "Jesteś dla mnie wszystkim".

"New York Times" informował, że Harp w korespondencji nazywała Trumpa także "Opiekunem i Obrońcą w tym życiu". Sam prezydent w 2023 r. miał komentować ich relację w sposób, który dodatkowo przyciągał uwagę. "Wszyscy pójdziecie zarabiać pieniądze... ona nigdy mnie nie zostawi" – miał powiedzieć Trump.

W środę Politico podało natomiast, że Natalie Harp, Chamberlain Harris (26 lat) i Margo Martin (31 lat) otrzymały od Donalda Trumpa po 45 tys. dolarów. Łącznie daje to 135 tys. dolarów.

Kobiety miały wskazać prezydenta jako źródło pieniędzy, określając je jako "gotówkowy prezent na święta". Kwoty te miały być dodatkowe wobec ich wynagrodzeń, wynoszących 150 tys. dolarów.

Biały Dom przekazał Politico swoje stanowisko w tej sprawie. Rzecznik podkreślił, że Donald Trump od lat ma zwyczaj wręczania świątecznych prezentów osobom ze swojego otoczenia, w tym pracownikom i asystentom. Jak wyjaśnił, dotyczy to zarówno osób pracujących w administracji, jak i ludzi, z którymi Trump współpracował wcześniej w sektorze prywatnym. Biały Dom zapewnia, że prezenty nie mają związku z obowiązkami służbowymi obdarowanych i są zgodne z zasadami prawnymi oraz etycznymi.

Wybrane dla Ciebie