Jak podaje Eska.pl, Komenda Powiatowa Policji w Starachowicach otrzymała zgłoszenie o wylaniu tajemniczej substancji tuż przed północą, w nocy z poniedziałku na wtorek (z 31 sierpnia na 1 września br.). Policjanci skierowali na miejsce patrol oraz grupę dochodzeniową.
Prowadzimy postępowanie wyjaśniające w tej sprawie, jesteśmy też w kontakcie z lokalnym nadleśnictwem - przekazał w rozmowie z rozgłośnią aspirant Paweł Kusiak.
Służby zabezpieczyły ślady, które mają pomóc ustalić, w jaki sposób doszło do zrzutu i jakim pojazdem mógł zostać on wykonany.
Tajemnicza maź w lesie pod Starachowicami. Jest reakcja Nadleśnictwa. "To płuczka"
Nadleśnictwo Starachowice wydało oświadczenie podpisane przez zastępcę nadleśniczego Radosława Kwiatkowskiego. Leśnicy potwierdzili, że na fragmencie lasu zdeponowano tzw. płuczkę wiertniczą, powiązaną z pracami wiertniczymi (przewiertem sterowanym) prowadzonymi przy inwestycji gazowej.
W komunikacie wyjaśniono, że płuczka wiertnicza to mieszanina gruntu rodzimego, wody oraz bentonitu, określonego jako organiczna glina. Nadleśnictwo podkreśliło, że urobek został zrzucony na teren leśny bez wymaganej zgody leśników.
Przedstawiciele firmy budowlanej, która realizowała roboty ziemne, złożyli już wyjaśnienia w siedzibie nadleśnictwa. Jednocześnie, mimo niepokojącego wyglądu rozlanej masy, pierwsze informacje dotyczące jej wpływu na środowisko określono jako uspokajające.
Substancja nie jest niebezpieczna: Wg informacji uzyskanych od przedstawicieli firmy budowlanej płuczka wiertnicza jest substancją pochodzenia organicznego (gliny bentonitowe) obojętną dla środowiska (nietoksyczną) i nie stwarza zagrożenia dla ludzi, życia biologicznego w lesie oraz wód gruntowych - napisano w komunikacie Nadleśnictwa.
Jak dodano, teren zostanie oczyszczony. "Nadleśnictwo niezwłocznie nakazało wykonawcy inwestycji podjęcie działań mających na celu usunięcie materiału i przywrócenie fragmentu gruntu do stanu pierwotnego" - przekazano w komunikacie Nadleśnictwa.