Była 4:20. Porzucił noworodka i uciekł. Sceny pod klasztorem

W Błoniu pod Warszawą, przed bramą klasztoru przy ul. Poznańskiej, siostry zakonne znalazły o świcie porzuconego noworodka. Chłopiec był owinięty w kocyk i leżał w torbie. Jak informuje Fakt.pl, policja prowadzi czynności pod nadzorem prokuratury i próbuje ustalić, kim są rodzice dziecka.

fByła 4:20. Porzucił noworodka i uciekł. Sceny pod klasztorem
Źródło zdjęć: © Google Street View, Pixabay
Agnieszka Potoczny-Łagowska

Jak podaje "Fakt", zgłoszenie trafiło do służb o godz. 4.20. Policjanci otrzymali wówczas informację o porzuceniu noworodka przy ul. Poznańskiej w Błoniu, przed bramą zakonu. Na miejsce wezwano m.in. zespół ratownictwa medycznego.

Dziecko zostało przewiezione do szpitala. Policja przekazała, że to chłopiec, a jego stan nie budzi niepokoju.

Dziecko jest zdrowe, to najważniejsze. Jego życiu nic nie zagraża - powiedziała w rozmowie z Fakt.pl podinsp. Ewelina Gromek-Oćwieja z Komendy Powiatowej Policji dla powiatu warszawskiego zachodniego.

Była 4:20. Porzucił noworodka i uciekł. Sceny pod klasztorem

Z ustaleń "Faktu" wynika, że ktoś miał zadzwonić dzwonkiem do drzwi klasztoru, a następnie porzucić noworodka i uciec. Dopiero po chwili siostry znalazły pozostawioną przed bramą torbę, w której znajdowało się dziecko owinięte w kocyk.

Prokuratura nadzoruje sprawę. Trwa ustalanie rodziców dziecka

Jak informuje tabloid, śledczy prowadzą działania, których celem jest ustalenie, kto pozostawił dziecko przy klasztorze. Sprawę nadzoruje prokuratura, a policja deklaruje, że czynności wciąż trwają.

Podinsp. Ewelina Gromek-Oćwieja podkreśliła dla "Faktu", że funkcjonariusze koncentrują się na dotarciu do rodziców chłopca i wyjaśnieniu okoliczności zdarzenia.

Wybrane dla Ciebie