W kolejnym odcinku "Strażaków z sąsiedztwa" poruszony został temat ubiegłorocznej powodzi w Nysie na Opolszczyźnie. Strażacy wspominali, że musieli ewakuować szpital. Wielu osobom żywioł zniszczył dorobek życia.
W 2024 roku Nysę oraz inne miejscowości na południu Polski nawiedziła powódź. Nyscy strażacy wspominali pierwsze dni nadejścia żywiołu. Zdradzili, że po otrzymaniu stu zgłoszeń, ich system nie wytrzymał.
Musieli też ewakuować szpital. - Było 140 pacjentów. Zaczęło się planowanie, gdzie ich przewieźć. Zorganizowano na szczęście akcję. Były kobiety z noworodkami i nawet rodzące. Dla doświadczonych strażaków było to ogromne przeżycie - mówił jeden z nyskich funkcjonariuszy.
Opowiadali, że dzieci jadące wozami strażackimi, miały dużą frajdę. Jednak ludzie tracili zdrowie oraz dobytek. - To jest katastrofa. Oby więcej nie spotkała nikogo taka tragedia. W jednym z domów wszystko było zniszczone. Przetrwał tylko obraz Matki Boskiej - dodawał drugi.
Serial dokumentalny "Strażacy z sąsiedztwa" pokazuje kulisy codziennej pracy polskiej straży pożarnej. Premiera każdego odcinka odbywa się w czwartki o godzinie 20:00 w Telewizji WP.
Pracę w mediach rozpocząłem w 2017 roku. Pierwsze kroki stawiałem od razu po studiach. Przez siedem lat byłem związany z Polską Press, pracowałem dla "Echa Dnia" w Radomiu. Najpierw zajmowałem się dziennikarstwem, by następnie awansować na wydawcę portalu. Zdecydowanie najbardziej lubiłem zajmować się sprawami społecznymi, jeździć w teren i opisywać lokalną rzeczywistość. Udało mi się ujawnić aferę w Szydłowcu, związaną z postawieniem przez prokuraturę zarzutów staroście, które w końcu skutkowały skazaniem i odwołaniem. Z Wirtualną Polską jestem związany od marca 2024 roku. Pracuję jako dziennikarz internetowy. Poza pisaniem interesuję się sportem, w tym przede wszystkim piłką nożną. W wolnym czasie moją pasją jest jazda na rowerze oraz dobra książka, w szczególności literatura faktu.