Jak podaje Interia Zielona, choć bluszcz dorasta maksymalnie do 2-4 metrów, potrafi zniszczyć całe ekosystemy. Tworzy gęste maty, które szczelnie przykrywają drzewa i krzewy, prowadząc do ich obumierania. To jednak nie wszystko. Cape ivy jest toksyczny również dla zwierząt, a po dostaniu się do wody może zatruwać ryby. Niektóre relacje wskazują też na niepożądane reakcje u ludzi: zawroty głowy czy omdlenia po bliskim kontakcie z rośliną.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
WIDEONiesamowite odkrycie w Egipcie. Miasto było zatopione przez 2 tys. lat
Delairea odorata. Globalny problem
Delairea odorata pochodzi z południowej Afryki, z rejonu Gór Smoczych, gdzie naturalnie rośnie na granicy lasów. Już w XIX wieku zaczęła się rozprzestrzeniać poza pierwotny obszar, a w XX wieku jej inwazja stała się faktem na wielu kontynentach. "Ofiarą" tej rośliny padły m.in. Kalifornia, Hawaje, Oregon, Australia i Nowa Zelandia. Negatywne skutki odczuwalne są dziś także w Europie.
Usunięcie tej rośliny to nie lada wyzwanie. Potrafi bowiem odrodzić się z łodygi, kłącza czy podziemnych pędów. Aby się jej pozbyć, trzeba usuwać ją bardzo dokładnie i w całości. Naukowcy badają jednak biologiczne metody ograniczania jej ekspansji – nadzieję daje wykorzystanie niektórych gatunków ciem i grzybów workowych.
Niemiecki bluszcz na liście gatunków inwazyjnych
W lipcu 2025 roku bluszcz niemiecki został oficjalnie wpisany na listę inwazyjnych gatunków obcych w Unii Europejskiej. Oznacza to zakaz handlu, uprawy, transportu i importu rośliny na teren państw członkowskich.
Kraje UE są zobowiązane do monitorowania i usuwania dziko rosnących populacji. Jeśli całkowite zwalczenie nie jest możliwe, konieczne jest przynajmniej powstrzymywanie rozrostu i ograniczanie szkód wyrządzanych rodzimym gatunkom.
Źródło: Interia Zielona