Karolina Sobocińska
Karolina Sobocińska| 

Tragedia Polaków w Chorwacji. Ksiądz mówi, co się wydarzyło

102

Tragedia polskich pielgrzymów w Chorwacji wstrząsnęła mediami na całym świecie. W wypadku zginęło 12 rodaków, 32 jest rannych i przebywa m.in. w szpitalu w Zagrzebiu. Ksiądz Leszek, który przeżył tragiczny wypadek zdradził kulisy tego zdarzenia.

Tragedia Polaków w Chorwacji. Ksiądz mówi, co się wydarzyło
Miejsce zdarzenia (PAP)

Do wypadku polskiego autokaru doszło w sobotę 6. sierpnia nad ranem, ok. godziny 5:40. Pojazd przemieszczał się na autostradzie A4 w kierunku Zagrzebia. Pielgrzymi z okolic Konina, Sokołowa Mazowieckiego i Jedlini pod Radomiem zmierzali do położonego w Bośni i Hercegowinie sanktuarium maryjnego w Medjugorje.

W tej tragedii zginęło 12 Polaków, 32 osoby są ranne, a stan 19 określany jest jako ciężki. Ranne osoby umieszczone zostały w szpitalach w Zagrzebiu, Varażdinie i Czakovcu.

Pamiętam niewiele, bo było ciemno, była noc. To wszystko działo się szybko. Nie spałam, ale miałam zamknięte oczy. Był wielki huk, później byłam przygnieciona dwoma siedzeniami. Byłam przytomna, nie straciłam przytomności. Cały czas byłam świadoma. Widziałam malutko miejsca, wszystko było przewrócone, więc obraz trochę się rozmywał. Czekaliśmy aż nas rozetną, bo byliśmy zakleszczeni - relacjonowała "Super Expressowi" pani Beata, która na szczęście odniosła niegroźne obrażenia.

Pani Beata ma złamaną łopatkę i stłuczoną nogę. Nie wszyscy jednak mieli tyle szczęścia.

"Ci, którzy byli z przodu zostali przygnieceni tymi, którzy byli z tyłu"

Niewiele pamiętamy, bo to było nad ranem. Wszyscy spaliśmy, więc usłyszeliśmy tylko trzask pobocza, ten trzask nas obudził. No i potem wydarzenia potoczyły się bardzo szybko. Wyszedłem, można powiedzieć bez szwanku, bo siedziałem bardziej z tyłu. Autobus wpadł do pobocza z prawej strony i ci, którzy byli z przodu to ich właściwie przygniotło tymi, którzy byli z tyłu - powiedział reporterom dziennika ksiądz Leszek, któremu z tragedii udało się również wyjść bez większego szwanku.

Tak naprawdę mam tylko złamaną rękę, ale jestem cały taki obity, mięśnie naderwane i trudno się poruszać. No trzeba po prostu dojść do siebie - dodawał duchowny.

Obecnie badane są okoliczności zdarzenia. Jak nieoficjalnie podają chorwackie media, kierowca autokaru najprawdopodobniej zasnął za kierownicą. "Najlepiej jest zostawić te teorie i zaczekać na wyniki śledztwa" - przekonuje komendant chorwackiej drogówki w telewizji HRT

Zobacz także: Będą "wakacje czynszowe"? "Trzeba przyjrzeć się polityce spółdzielni i wspólnot"
Oceń jakość naszego artykułu:

Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Zobacz także:
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić