Najważniejsze informacje
- Wars informuje, że nie zwraca kaucji w wagonach restauracyjnych i odsyła pasażerów do dużych sklepów.
- Rzecznik Ministerstwa Klimatu i Środowiska sugeruje, że przy piciu na miejscu kaucji nie powinno się naliczać.
- Przepisy nie dają jasnej odpowiedzi, ale internauci zarzucają spółce wprowadzanie w błąd.
Sprawa dotyczy kaucji za plastikowe butelki w wagonach restauracyjnych Wars w pociągach PKP Intercity. Jak opisuje "Fakt", klienci po wypiciu napoju na miejscu nie odzyskują 50 gr. Spółka tłumaczy to obowiązującą ustawą o gospodarce opakowaniami i odpadami opakowaniowymi.
Burza wokół braku kaucji w Wars
Na profilu Wars pojawił się komunikat do pasażerów o możliwości samodzielnego zwrotu butelek w obiektach handlowych powyżej 200 m kw. Firma podkreśla, że kaucja nie jest jej przychodem, bo trafia do operatora systemu kaucyjnego, a zużyte opakowania podlegają recyklingowi. Spółka zaznacza, że nie może zwracać kaucji w pociągu i wskazuje, że zwrotu dokonuje dowolny duży sklep. To stanowisko oburzyło część podróżnych śledzących profil warszawskiej restauracji kolejowej.
"Macie miejsce na pełne butelki, to i na puste powinno być. Wylej napój do szklanki i butelkę odłóż do tej samej skrzynki w wagonie" - napisała jedna z internautek. "Wars/PKP może to robić, według przepisów. Tylko nie chce. To prawidłowa odpowiedź" - uważa pan Tomek.
W komentarzach internauci wytykali też, że małe sklepy nie mają obowiązku, ale mogą przyjmować butelki, więc informacja Warsu może wprowadzać w błąd. Pojawiły się też głosy, że spółka mogłaby przystąpić do systemu jako punkt zbiórki i wtedy zwracać kaucje na miejscu. Jak zauważa "Fakt", sprawę komplikuje nieprecyzyjny zapis przepisów dotyczących sytuacji, gdy napój jest nalewany do szkła, a butelka nie trafia do klienta.
Głos z ministerstwa
Kluczowy głos w tej dyskusji przedstawił rzecznik Ministerstwa Klimatu i Środowiska Marek Pogorzelski w rozmowie z "Faktem". "Jeżeli klient pije na miejscu i nie zabiera butelki ze sobą, najlepiej byłoby, gdyby restauracja po prostu tej kaucji nie naliczała" - powiedział przedstawiciel resortu. Zwrócił uwagę, że pobranie kaucji oznacza przekazanie klientowi opakowania. Jeśli więc napój trafia do szklanki i butelka nie jest wydana, naliczanie kaucji nie powinno mieć miejsca.
Z ustaleń opisanych przez "Fakt" wynika, że urzędnicy nieoficjalnie wskazują na prostą zasadę: jeśli kaucję pobrano, a klient oddał butelkę, powinien dostać pieniądze z powrotem. Redakcja poprosiła resort o jednoznaczne zaprzeczenie tej tezy, ale go nie otrzymała. Jednocześnie nie ma jednoznacznego przepisu, który rozstrzygałby wprost sytuację wagonów restauracyjnych. Tę lukę w prawie podróżni odczuwają najbardziej podczas codziennych przejazdów.