"W szatni mamy 2 stopnie". Zdjęcie pracownicy Dino trafiło do sieci
Pracownicy sieci handlowej Dino narzekają na zbyt niskie temperatury w sklepach. Jak podaje "Fakt", jedna z kasjerek została sfotografowana w czapce uszatce i grubej kurtce. Kobieta twierdziła, że zdjęcie zostało zrobione, gdy temperatura w jej miejscu pracy wynosiła zaledwie 6 stopni. W odpowiedzi na zgłoszenia kontrole rozpoczęła Państwowa Inspekcja Pracy.
Pod koniec listopada ubiegłego roku Gabriela Kaim, przewodnicząca "Solidarności" w sieci Biedronka, opublikowała w mediach społecznościowych nagranie, które powstało na parkingu przed sklepem Dino w Częstochowie.
To jest absurd, żeby dziewczyny pracowały w takich niskich temperaturach, poubierane "na cebulkę", gdzie pracodawca - mimo zgłoszeń - nie reaguje. W sklepach jest po 12, 13, 14 stopni. Tak być nie może - mówiła Kaim.
Nagranie zgromadziło prawie 9 tys. reakcji. Pojawiło się też pod nim ponad 1,2 tys. komentarzy. Wypowiadają się w nich m.in. byli pracownicy, ale i klienci Dino. Mówią jednym głosem.
"Dzisiaj byłam w Dino i pan na kasie siedział w czapce. Drzwi się ciągle otwierają, a oni praktycznie obok siedzą. Ten, kto wymyślił kasy, a zaraz obok drzwi, chyba sam powinien sobie posiedzieć i zobaczyć jak to jest", "Jako klient Dino współczuję pracownikom, naprawdę w sklepie zimno, a przy kasach to jest masakra. Kasjerki w rękawiczkach, w kurtkach, po prostu żal mi tych pań", "Taka jest rzeczywistość. Pracowałam 3 lata w takich warunkach. (...) Na kasie w czapce i rękawiczkach się pracowało" - czytamy w komentarzach.
Kasjerka w czapce i kurtce
"Fakt" opublikował zdjęcie pracownicy Dino, która została sfotografowana przy kasie w czapce uszatce i grubej kurtce. Kobieta twierdziła, że zdjęcie zostało zrobione, gdy temperatura w jej miejscu pracy wynosiła zaledwie 6 stopni. Z wielu wypowiedzi pracowników wynika, że nie jest to odosobniony przypadek. Zimą kasjerki są zmuszone nosić dodatkowe ubrania, aby móc wykonywać swoje obowiązki.
Po nagłośnieniu sprawy w mediach podkręcili temperaturę na sali sprzedaży, ale w socjalnych pomieszczeniach i szatni nadal jest lodowato — mówi "Faktowi" jedna z kasjerek.
Wojciech Jendrusiak z OPZZ Konfederacja Pracy powiedział "Faktowi", że wpłynęły do niego liczne zgłoszenia w tej sprawie. Oto treść jednego z maili:
Mieliśmy dostać nagrzewnice. Ale niedawno dzwoniła kierowniczka regionalna, że jeśli kasjerowi jest zimno, to może przejść na kasę nr 2. Tylko że my na kasie nr 2 już od soboty pracujemy, bo radzimy sobie, jak możemy. Teraz w ciągu dnia jest lepiej, bo świeci słońce i grzeje przez szybę na kasie, ale magazyn i szatnia to istna tragedia. W szatni mamy 2 stopnie! — skarżyła się pracownica Dino.
Interwencja PIP
"Fakt" dowiedział, się, że w tej sprawie interweniowała już Państwowa Inspekcja Pracy. Kontrole, które trwają od stycznia, potwierdziły naruszenia przepisów BHP, m.in. odnośnie temperatury w sklepach. Inspektorzy znaleźli również inne problemy, takie jak niewłaściwe składowanie towarów. Wykazano również braki kadrowe.
Biuro prasowe Dino nie udzieliło dotąd odpowiedzi na pytania przesłane przez dziennikarzy „Faktu”.