Wartownik zginął pod bazą w Dęblinie. Jest nagranie
W 41. Bazie Lotnictwa Szkolnego w Dęblinie zmarł wartownik prywatnej firmy ochroniarskiej. Prokuratura potwierdziła, że 34-latek zmarł w wyniku postrzelenia. Wśród materiałów znajduje się m.in. nagranie z monitoringu.
Najważniejsze informacje
- Prokuratura: śmierć nastąpiła w wyniku dwóch strzałów z broni automatycznej.
- Śledczy wykluczają udział osób trzecich; zdarzenie nagrał monitoring.
- Sprawdzane są badania psychologiczne i pozwolenie na broń wartownika.
W 41. Bazie Lotnictwa Szkolnego w Dęblinie doszło do tragedii z udziałem wartownika prywatnej firmy ochroniarskiej. Mężczyznę odnaleziono w piątek, 6 lutego, przy bramie wjazdowej, gdzie wartownik pełnił samodzielny dyżur. Ochroniarz oddał strzały. Jak podaje "Dziennik Wschodni" na miejscu zabezpieczono nagrania z monitoringu, które utrwaliły przebieg zdarzenia, co przyspieszyło działania śledczych.
Ustalenia prokuratury i monitoring
Według relacji cytowanych przez „Dziennik Wschodni”, mężczyzna oddał strzały z broni maszynowej, w którą są wyposażeni ochroniarze w bazie. Dwa pociski trafiły w jego szyję, pozostałe w elementy pomieszczenia. Prokuratura przekazała, że zapis z kamer potwierdza sekwencję wydarzeń.
Sekcję zwłok przeprowadzono w środę, 11 lutego. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie Marek Zych "DW", że "śmierć nastąpiła w wyniku oddania dwóch strzałów z broni automatycznej, która była ustawiona na ogień ciągły". - Postępowanie prowadzimy z art. 151 kodeksu karnego, który mówi o doprowadzeniu do samobójstwa. Wykluczamy udział osób trzecich" - powiedział. Śledczy nie podają na tym etapie dalszych szczegółów dotyczących motywów.
Śledztwo obejmuje również wątek formalny związany z dostępem do broni. Jak podaje „Dziennik Wschodni”, sprawdzane jest, czy wartownik miał aktualne badania psychologiczne, wymagane przy wydanym pozwoleniu. Mężczyzna pracował w ochronie od 10 lat. Był mieszkańcem powiatu puławskiego.
Z ustaleń wynika, że towarzyszące tragedii odgłosy wystrzałów były serią. Zabezpieczone nagrania z monitoringu mają kluczowe znaczenie dowodowe i pozwalają prokuraturze odtworzyć działania wartownika tuż przed śmiercią. Na obecnym etapie nie wskazano, by na miejscu pojawiły się inne osoby mogące mieć wpływ na przebieg zdarzenia.