W rozmowie z węgierskim dziennikiem "Blikk" muzyk Skinti Csaba relacjonował, że wracał z zespołem do domu autostradą M3 w nocy z soboty na niedzielę. To właśnie tam doszło w tym czasie do wypadku autobusu z Polski.
Muzyk podkreślił, że nie widział samego momentu zdarzenia.
Nie widzieliśmy samego wypadku, widzieliśmy tylko autobus, który zjechał do rowu, oraz kilka osób na pasie awaryjnym i przy ogrodzeniu. Byliśmy chyba jednymi z pierwszych, bo udało nam się jeszcze przejechać obok autobusu przyspieszonym pasem - relacjonował w rozmowie z dziennikiem "Blikk".
Wcześniej muzycy zwrócili uwagę na liczbę pojazdów jadących na sygnale. - Była noc i jedyną podejrzaną rzeczą było to, że obok nas przejeżdżało bardzo wiele karetek i wozów strażackich. Właśnie wtedy wjechaliśmy na autostradę M3 - relacjonował rozmówca węgierskiego dziennika.
Csaba zamieścił też w mediach społecznościowych nagranie z autostrady. Widać na nim m.in. sznur wozów strażackich i karetkę pędzącą na miejsce zdarzenia.
Z relacji muzyka wynika, że karetki jechały na miejsce zdarzenia jeszcze kilkadziesiąt minut później.
Widać było, że stało się coś bardzo smutnego - skomentował Skinti Csaba.
Wypadek polskiego autokaru na Węgrzech
Przypomnijmy: do wypadku doszło w niedzielę ok. godz. 1 na węgierskiej autostradzie M3 w okolicy miejscowości Mezokeresztes we wschodniej części tego kraju. Autokarem podróżowało 59 polskich obywateli. 12 z nich zginęło, dziesięć kolejnych jest w stanie bardzo ciężkim i przebywa w szpitalach na Węgrzech. Pozostałe 37 osób odniosło lekkie obrażenia. Pasażerowie byli głównie z Podkarpacia. Wracali do kraju z pielgrzymki z Bośni i Hercegowiny.
Węgierska policja podała, że pojazd wpadł do rowu i się przewrócił. Według wstępnych informacji kierowca zasnął podczas jazdy.