Widział nagranie zabójstwa 16-letniej Mai. "Niejeden horror temu nie dorównuje"

Mecenas Wojciech Kasprzyk, który jest pełnomocnikiem rodziny 16-letniej Mai z Mławy, w programie "Na miejscu zbrodni" Polsat News opowiedział o drastycznym nagraniu z zabójstwa nastolatki. – Niejeden horror nie dorównuje temu, co tam można obejrzeć – podkreślił.

Mecenas nie przebiera w słowach, mówiąc o zachowaniu matkiMecenas nie przebiera w słowach, mówiąc o zachowaniu matki Bartosza G.
Źródło zdjęć: © Facebook
Aneta Polak

Gośćmi programu "Na miejscu zbrodni" byli Jarosław Kowalski, ojciec zamordowanej Mai, a także mecenas Wojciech Kasprzyk, który jest pełnomocnikiem rodziny 16-latki. Podczas rozmowy poruszony został m.in. wątek drastycznego nagrania z monitoringu, na którym uwieczniono moment zabójstwa.

Jest to nagranie, potwierdzam. Wcześniej nikt o nim nie mówił. Nie chcieliśmy narażać pana Jarosława na dodatkowy stres – podkreślił pełnomocnik rodziny.

Nagranie obejrzał razem ze współpracownikami, ale nie wszyscy zdołali dotrwać do końca.

Moi pracownicy powychodzili w trakcie. To jest naprawdę – mówiąc potocznie – hardkorowe nagranie. Niejeden horror nie dorównuje temu, co tam można obejrzeć – zaznaczył mecenas. – Nagrania pokazują wszystko. Moment zabójstwa, twarze, przebieg różnych zachowań Bartosza G. Tu nie ma nawet o czym dyskutować – dodał.

"Ona żyje w swoim uniwersum"

Prowadzący odniósł się do informacji przekazywanych wcześniej przez Katarzynę G., matkę Bartosza G. Kobieta sugerowała m.in., że Maja spadła ze schodów i w ten sposób straciła życie.

Pani Katarzyna G. bardzo umiejętnie kłamała. Nie boję się dzisiaj używać tych słów, bo od początku wiedziałem, że w wielu kwestiach mocno kłamie – zaznaczył pełnomocnik rodziny Mai. – Ona żyje w swoim uniwersum, w którym syn jest osobą świętą. (...) Za wszelką cenę próbowała przerzucić winę na Maję i rodzinę państwa Kowalskich, czego dowodem były wpisy, które umieszczała w internecie, szkalujące Maję i jej najbliższych – podkreślił.

Mecenas Kasprzyk przypomniał, że kobieta twierdziła nawet, iż syn pana Jarosława siedzi w więzieniu (chłopiec miał wtedy 7 lat).

Do takiego stopnia próbowała budować atmosferę i psychopatyczną narrację, ale jej się to nie udało. Od początku wiedzieliśmy, że jest kłamczuchą i kłamie, bo chce swojego syna wybielić – stwierdził.

Mecenas Kasprzyk nie chciał mówić o tym, co dokładnie widać na nagraniu – m.in. ze względu na pana Jarosława, ojca Mai. Stwierdził jednak, że opisy, które pojawiły się wcześniej w mediach, "nie do końca odzwierciedlają rzeczywisty przebieg" zdarzenia, "aczkolwiek są bardzo zbliżone".

Odnosząc się do rzekomej próby kasowania nagrań, wspomniał tylko, że to właśnie Katarzyna G. jako ostatnia "w rękach miała dysk twardy i rejestrator", a tym samym "miała realny wpływ na to, co można z tą zawartością zrobić".

"Nie chcę tego oglądać"

Ojciec Mai nie zamierza oglądać nagrania, na którym zarejestrowano brutalne sceny.

Nie, nie widziałem i nie chcę go oglądać. Od mecenasa wiem, że jest ono drastyczne i nie wiem, czy jestem w stanie to obejrzeć – zaznaczył w programie. – Widziałem córkę po śmierci. Nie chcę oglądać nagrań, nie chcę patrzeć na to, co jej zrobił – dodał, gdy prowadzący wspomniał, że nagrania zostaną wyświetlone na sali rozpraw, podczas procesu.

Zdaniem mecenasa Kasprzyka, "przebieg tego zabójstwa nie wygląda, jakby mordował psychopata". Nastolatek zachowywał się jak "osoba, która wykonuje pewne czynności z łatwością".

Bartoszowi G. grozi maksymalnie 30 lat więzienia. Zgodnie z przepisami wobec nieletniego nie może być orzekane dożywocie (chłopak miał 17 lat, gdy doszło do zabójstwa).

Wybrane dla Ciebie