Wirus mógł rozprzestrzeniać się niezauważenie. Ponad 500 przypadków

W Demokratycznej Republice Konga gwałtownie rośnie liczba zakażeń ebolą. Władze przyznają, że wirus mógł rozprzestrzeniać się niezauważenie przez wiele tygodni. Dotychczas podejrzewa się ponad 500 przypadków i co najmniej 136 zgonów. BBC przytacza wypowiedzi ministra zdrowia DRK. - System nie zadziałał - przyznaje.

Ognisko Eboli w DR KongaOgnisko Eboli w DR Konga
Źródło zdjęć: © Getty Images | MARIE JEANNE MUNYERENKANA
Anna Wajs-Wiejacka

Najważniejsze informacje

  • W Ituri i sąsiednich prowincjach wykryto setki podejrzeń i co najmniej 136 zgonów; potwierdzono także śmierć w Ugandzie.
  • Minister zdrowia DR Konga przyznał, że sygnały ze społeczności pojawiły się z opóźnieniem, co utrudniło szybkie działanie.
  • Ognisko wywołuje szczep Bundibugyo, wcześniej niewykrywany w Ituri, co opóźniło diagnozę.

Jak informuje serwis BBC, epidemia koncentruje się głównie w prowincji Ituri we wschodniej części kraju. Najwięcej zachorowań odnotowano w górniczych miejscowościach Mongwalu i Rwampara, gdzie mieszkańcy mówią o panice i poczuciu bezradności. Wielu z nich obawia się, że służba zdrowia nie jest przygotowana na walkę z wirusem.

Z danych z wtorku wynika, odnotowano 514 podejrzewanych przypadków zakażenia Ebolą, a 136 osób prawdopodobnie zmarło z powodu wirusa. Jedna osoba zmarła w sąsiedniej Ugandzie. Minister zdrowia dr Samuel Roger Kamba po wizycie w Ituri przyznał, że zespoły medyczne "gonią" epidemię, która mogła rozpocząć się przed 24 kwietnia, gdy ją wykryto. Zwrócił uwagę na zgony poza systemem, których nikt nie raportował na czas.

Szykuje się kolejna epidemia? Norowirus wykryty na statku. Nie żyje mężczyzna

Na poziomie społeczności system nie działał skutecznie. Ktoś mógł umrzeć wcześniej albo chorować przed wykryciem pacjenta zero, ale nikt tego nie zgłosił – powiedział Kamba, cytowany przez BBC News.

Szczep Bundibugyo i problemy z diagnostyką

Obecne ognisko wywołuje szczep Bundibugyo. Po raz pierwszy wykryto go w 2007 r. w Ugandzie, w dystrykcie Bundibugyo, od którego pochodzi jego nazwa. Do tej pory odpowiadał jedynie za dwa większe ogniska epidemii — w Ugandzie w 2007 r. oraz w Demokratycznej Republice Konga w 2012 r. Dodatkowym problemem jest fakt, że lokalne laboratoria w prowincji Ituri były przygotowane głównie do wykrywania szczepu Zaïre. Testy nie identyfikowały więc od razu wariantu Bundibugyo, co opóźniło reakcję służb sanitarnych.

Jest silne krwawienie, bardzo wysoka gorączka. Ale Bundibugyo może dawać mniej oczywiste oznaki, przez co ludzie myślą: "to tylko malaria". Ten błąd mógł pozwolić wirusowi rozprzestrzenić się po cichu - wyjaśnił minister zdrowia Samuel Roger Kamba.

Głosy mieszkańców i wyzwania w miastach

W Rwamparze i Mongwalu strach jest powszechny. - Ebola nas dręczy. Boję się, bo ludzie umierają bardzo szybko... Naprawdę się boimy - mówi jeden z taksówkarzy, cytowany przez BBC News. Mieszkańcy Gomy relacjonują, że proste zasady, jak unikanie uścisków dłoni, ograniczanie zgromadzeń, mycie rąk, są często ignorowane. - Nosiłem maseczkę, ale niewiele osób ją zakłada - powiedział lokalny dziennikarz José Mutanava.

Infrastruktura i bezpieczeństwo utrudniają reakcję

Pięć dni po ogłoszeniu ogniska w dużych ośrodkach – Bunia, Butembo i Goma – wciąż brakowało w pełni działających ośrodków leczenia eboli, co budziło frustrację mieszkańców. Organizacja Save the Children określa sytuację jako "nowy ogromny kryzys" w regionie konfliktu i masowych przesiedleń, gdzie systemy ochrony zdrowia są poważnie osłabione. W części obszarów Ituri i Kiwu Północnego aktywność zbrojna utrudnia dotarcie ekip medycznych oraz prowadzenie dochodzeń epidemiologicznych.

Pomoc międzynarodowa i status zagrożenia

Stany Zjednoczone ogłosiły 13 mln dol. pilnego wsparcia dla DR Konga i Ugandy, rozważają też kolejne środki przez fundusz humanitarny ONZ oraz możliwe ograniczenia podróży. Amerykanin dr Peter Stafford zaraził się podczas pracy w szpitalu w Nyakunde; CDC podało, że jeden obywatel USA został ewakuowany na leczenie do Niemiec, a co najmniej sześć innych osób z ekspozycją jest przygotowywanych do ewakuacji. Światowa Organizacja Zdrowia ogłosiła stan zagrożenia zdrowia publicznego o zasięgu międzynarodowym po potwierdzeniu przypadków 15 maja.

Wybrane dla Ciebie