Wizy studenckie jako przykrywka. Rosja omija sankcje ONZ

Według ustaleń fundacji Global Rights Compliance Rosja wykorzystuje fikcyjne wizy studenckie do rekrutowania pracowników z Korei Północnej, którzy trafiają m.in. do zakładów związanych z produkcją dla wojska. Nawet 90 proc. ich zarobków przejmuje reżim w Pjongjangu.

fabryka, praca, zakład, pracownikfabryka, praca, zakład, pracownik
Źródło zdjęć: © Adobe Stock | Unique Vision
Anna Wajs-Wiejacka

Najważniejsze informacje

  • Platforma KNDR.su oferuje rosyjskim firmom północnokoreańskich pracowników za 100–150 tys. rubli od osoby.
  • Minimalne zamówienie obejmuje 50 osób, a kandydaci są przedstawiani jako studenci odbywający praktyki.
  • Pracownicy mają spędzać w zakładach co najmniej 12 godzin dziennie, a do 90 proc. ich wynagrodzeń trafia do Korei Północnej.

Holenderska fundacja Global Rights Compliance ustaliła, że za organizację procederu odpowiada objęty unijnymi sankcjami moskiewski biznesmen Władimir Sokołow. Kierowana przez niego platforma KNDR.su pośredniczy w dostarczaniu robotników rosyjskim przedsiębiorstwom. Opłata wynosi od 100 do 150 tys. rubli, czyli od ok. 1,2 tys. do 1,9 tys. dolarów za osobę.

Rosyjskie firmy, które chcą sprowadzić pracowników z Korei Północnej, muszą zamówić jednorazowo co najmniej 50 osób. Przed ich zatrudnieniem przedsiębiorstwa przechodzą inspekcję przedstawicieli północnokoreańskiej ambasady w Moskwie. W internetowych ogłoszeniach brokerzy zapewniają, że sprowadzeni robotnicy "nie uciekną".


WIDEO
"Rosja nie jest zagrożeniem". Miller o straszeniu wojną i manewrach Tuska

Główny śledczy GRC Dylan Carter opisał sposób prezentowania ofert w internecie. – W Rosji niewolnicza praca jest nie tylko traktowana jako towar, ale dostępna dla klientów za pomocą zaledwie kilku kliknięć – oświadczył. Dodał, że duże brygady pracowników z Korei Północnej są otwarcie reklamowane w internecie pod przykrywką wymiany edukacyjnej.

Praca w zakładach dla rosyjskiego przemysłu obronnego

Z ustaleń fundacji wynika, że sprowadzone osoby są zmuszane do pracy przez co najmniej 12 godzin dziennie i mają zaledwie dwa dni wolnego w miesiącu. Od 80 do 90 proc. ich wynagrodzeń przejmuje reżim w Pjongjangu. Pracownicy figurują w dokumentach jako studenci odbywający praktyki.

Według ustaleń GRC pracownicy z Korei Północnej trafiają między innymi do KPP Ruskon, producenta racji żywnościowych dla wojska, oraz Agrisovgaz, dostawcy dla przemysłu obronnego. Przedstawianie ich w dokumentach jako studentów pozwala omijać rezolucję Rady Bezpieczeństwa ONZ z 2017 r., która zakazywała wydawania obywatelom Korei Północnej pozwoleń na pracę i nakazywała ich repatriację do końca 2019 r.

Dochody Korei Północnej z pracy za granicą

Wrześniowy raport Wielostronnego Zespołu ds. Monitorowania Sankcji wskazuje, że w 12 państwach pracuje od 35 do 101 tys. obywateli Korei Północnej. Według dokumentu przynoszą oni swojemu państwu nawet 800 mln dolarów rocznie. W Rosji sprowadzanie tych pracowników pomaga łagodzić niedobory siły roboczej, które pogłębiła pełnoskalowa inwazja na Ukrainę. Pjongjang wykorzystuje natomiast uzyskiwane dewizy do finansowania programu zbrojeniowego.

Wybrane dla Ciebie