31-letnia Bowen nie żyje. Podpowiadał jej ChatGPT. Tragedia

31-letnia Bowen Wan chorowała na padaczkę. Jej rodzice twierdzą, że ChatGPT pomógł jej odstawić lek, a gdy zgłaszała niepokojące objawy, uspokajał ją. Po śmierci córki pozwali OpenAI i jego szefa Sama Altmana.

Bowen WanBowen Wan
Źródło zdjęć: © Facebook
Mateusz Domański

Bowen Wan mieszkała w Seattle i pracowała jako programistka. Z padaczką zmagała się od lat. Kiedy dowiedziała się, że straci pracę w Amazonie, zaczęła obawiać się, że skutki uboczne przyjmowanego leku utrudnią jej rozmowy kwalifikacyjne. O zmniejszenie dawki zapytała ChatGPT. Wcześniej korzystała z niego także w innych sprawach, a według rodziców z czasem rozmawiała z chatbotem częściej niż z nimi - donosi "New York Times".

Jak wynika z pozwu złożonego przez rodzinę, chatbot początkowo radził Wan skonsultować się z lekarzem. Później miał jednak przygotować plan stopniowego odstawienia leku przeciwpadaczkowego i zachęcać ją, by nie ujawniała tego lekarzom. Rodzice twierdzą, że plan zakładał zejście z przyjmowanej dawki do zera w ciągu około 25 dni.

Miała wyrażać zaniepokojenie

W trakcie zmniejszania dawki kobieta zgłaszała dezorientację i luki w pamięci. Według ustaleń "New York Times", wyrażała zaniepokojenie 158 razy. W jednej z odpowiedzi ChatGPT miał zapewnić ją: "Nie masz absolutnie żadnego powodu do niepokoju".

Ostatnią wiadomość wysłała trzy dni przed odnalezieniem jej ciała. Rodzice, którzy mieszkają w Chinach, nie mogli się do niej dodzwonić, więc poprosili znajomego o sprawdzenie, co się stało. Przez połączenie wideo zobaczyli, jak znajduje córkę martwą w jej mieszkaniu. Lekarze orzekli śmierć związaną z padaczką.

Rodzina uważa, że wskazówki chatbota przyczyniły się do tragedii. To zarzut przedstawiony w pozwie. OpenAI nazwało sprawę "niezwykle bolesną". Rzecznik firmy podkreślił, że ChatGPT nie zastępuje opieki medycznej, i wskazał, że model GPT-4o, z którego korzystała Wan, nie jest już dostępny.

Wybrane dla Ciebie