"Za wiele rzeczy nie pasuje". Zastanawiające słowa ws. Roksany

Nieoficjalne informacje wskazują na to, że w Wiśle znaleziono ciało 13-letniej Roksany. Do okoliczności tragedii w rozmowie z "Faktem" odniósł się detektyw Kamil Sobkiewicz. - Myślę, że doszło do pewnego splotu okoliczności, który miał fatalny finał - ocenił.

Detektyw mówi o sprawie 13-letniej Roksany.Detektyw mówi o sprawie 13-letniej Roksany.
Źródło zdjęć: © Facebook | Wodna Służba Ratownicza
Mateusz Domański

Poszukiwania 13-letniej Roksany z Warszawy, która zaginęła 10 października, doprowadziły do tragicznego znaleziska. We wtorek, 27 października, w Wiśle, w rejonie mostu Świętokrzyskiego, odnaleziono ciało młodej osoby. Odkrycia dokonał Daniel Dymiński, ojciec zaginionego Krzysztofa Dymińskiego, wraz z osobami zaangażowanymi w poszukiwania. Według prywatnego detektywa współpracującego z rodziną odnalezione zwłoki należą do Roksany.

Prokuratura nie potwierdziła jednak dotąd oficjalnie tożsamości zmarłej. Przy ciele znaleziono m.in. legitymację szkolną i przedmioty osobiste nastolatki. Śledczy wszczęli postępowanie w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci. Dokładne okoliczności tragedii pozostają niewyjaśnione.

Tymczasem detektyw Sobkiewicz w rozmowie z "Faktem" mówił o okolicznościach tragedii. Tabloid spostrzegł, że m.in. z jego analiz wynika, iż "hipotezę o samobójstwie trzeba zakwalifikować do tych mniej prawdopodobnych".

Opieram się nie tylko na swoich ustaleniach, ale także profilera, z którym współpracuję, a który ma ogromne doświadczenie. On uważa, że nie to miejsce, nie ten czas. Za wiele rzeczy nie pasuje. Choćby usuwanie wpisów i materiałów z mediów społecznościowych kilka dni po zaginięciu czy niespójności w zeznaniach koleżanek - wyznał detektyw Sobkiewicz.

Wyraził również wątpliwości odnośnie do teorii zakładającej zabójstwo czy podrzucenie ciała. - Ono było zbyt blisko samego mostu, miejsca mocno uczęszczanego. Kto by w takim miejscu podrzucał zwłoki? - zapytał wymownie.

"Mieszanka mogła spowodować irracjonalne zachowania"

Zwłoki mogły znajdować się w wodzie nawet od dnia zaginięcia dziewczynki. Co zatem stało się 10 października i co doprowadziło do tragedii?

Ona była pod wpływem alkoholu i leków. Podobno zachowywała się dziwnie, miała chwiejny nastrój. Ta mieszanka mogła spowodować irracjonalne zachowania np. skok do Wisły, który wcale nie był zamiarem odebrania sobie życia. Ktoś mógł ją też namawiać, "podjudzać" do tego skoku. Tu mamy zastanawiający wątek niespójnych i zmienianych zeznań koleżanek - przekazał Sobkiewicz, którego cytuje "Fakt".

Detektyw twierdzi, że wciąż jest wiele kwestii, które trzeba wyjaśnić.

Wybrane dla Ciebie